15 rzeczy, które zabierają czas i energię

15 rzeczy, które zabierają czas i energię

Zastanawialiście się kiedyś, ile czasu w życiu zmarnowaliście?  Niedawno zdałam sobie sprawę, na co ja w przeszłości trwoniłam swój cenny czas, spisałam je sobie w listę 15 rzeczy, które zabierają czas i energię  i postanowiłam się nią z Wami podzielić. Bo daje do myślenia.

 A więc bez zbędnych wstępów. Oto moja lista 15 rzeczy, które zabierają czas i energię, i których obecnie świadomie unikam:

  1. Martwienie się przeszłością nie zmieni niczego, co już się wydarzyło. Wydarzenia z przeszłości warto przeanalizować i wyciągnąć z nich lekcję, natomiast zamartwianie się nimi nie wnosi w nasze życie absolutnie nic, poza bólem głowy i złym humorem.
  2. Spędzanie godzin w social mediach, zaliczam do tego zwłaszcza bezsensowne scrollowanie facebooka.
  3. Marudzenie. Nigdy nie byłam przesadnie marudna, niemniej zdarzało mi się marnować niepotrzebnie czas (i masę energii) na psioczenie, jak to mam ciężko i jaki świat niesprawiedliwy. Dziś już bardziej bawi mnie takie podejście, bo wiem, że to ja jestem panią swojego losu i marudzeniem nic nie zmienię. Zamiast tego, muszę opracować plan i …działać.
  4. Zgadzanie się na wszystko. Brak asertywności był dla mnie bardzo dokuczliwy, zwłaszcza, że zwykle wiązał się z braniem na siebie kłopotów i obciążeń ludzi z mojego otoczenia, zamiast skupienia się na swoich własnych celach.

    Gdy nauczyłam się odmawiać bez wyrzutów sumienia, zyskałam nie tylko sporo wolnego czasu, ale i szacunek do siebie.

  5. Plotkowanie i obgadywanie. Wstyd się przyznać, ale dopuszczałam się tych niecnych czynności w przeszłości dość często, nie zdając sobie sprawy, że głównym przegranym jestem tutaj ja sama. Po pierwsze dlatego, że to kompletna strata czasu, po wtóre: bo nasyca nasze życia masą negatywnych uczuć i odbiera kreatywną energię. Muszę przyznać, że wciąż lubię trochę poplotkować, ale staram się obecnie skupiać tylko i wyłącznie na pozytywnych aspektach  życia innych.
  6. Próba zadowolenia wszystkich. W połączeniu z punktem 5) staje się kulą u nogi, kamieniem u szyi i zamieniają życie w koszmar. Uzmysłowienie sobie, że jesteśmy w tej materii zdani na porażkę już na stracie i wszelkie próby są po prostu bezsensowne, jest bardzo uwalniające. A więc skoro się nie da, nie trzeba nawet próbować. Poza tym uznałam, że w MOIM życiu tylko jedna osoba musi być naprawdę zadowolona, mianowicie JA.
  7. Próby bycia idealnym. Story of my life. Działo się to latami i było przyczyną wielu kłopotów i rozczarowań (głównie samą sobą)Dopiero terapeutka, do której poszłam z innymi problemami, uzmysłowiła mi, że to jest źródło większości moich problemów. Obecnie mam temat bardzo dokładnie przepracowany i wiem, że jestem wartościowa i ważna bez idiotycznej konieczności dążenia do bycia idealną.

    Chcę być najlepszą możliwą wersją siebie, nie jakimś wyabstrahowanym ideałem.

  8. Przejmowanie się, co myślą inni.  Albo mówią. Tu niech za komentarz posłuży piękny i mądry plakat wysoce przeze mnie cenionej Marty Frej:

    Marta Frej
    Marta Frej
  9. Oglądanie telewizji. Rozwodziłam się już na ten temat, gdy analizowałam 5 rzeczy, które zyskasz, gdy zrezygnujesz z telewizjiWarto się pochylić na chwilę nad tematem i przeanalizować, czy warto oddawać za darmo swój cenny czas.
  10. Czytanie newsów i tak zwane „bycie na bieżąco”. Nie mówię, że to z gruntu zły pomysł i nie zamierzam poddawać krytyce tych, którzy lubią wiedzieć dokładnie co, gdzie i dlaczego się dzieje na świecie. Dla mnie jednak nie ma to aż tak istotnego znaczenia, żeby marnować czas i energię na pozyskiwanie tego typu informacji. Trudno: wiem mniej, ale to świadomy wybór, który daje mi zasoby na inne czynności, które są dla mnie ważne.
  11. Robienie wielu rzeczy naraz.  Nie da się osiągnąć wszystkiego i nie daj sobie wmówić, że możesz wszystko. Z początku trudno to zaakceptować, ale świadomość tego, jest bardzo uwalniająca

    Moim zdaniem musimy przestać się oszukiwać i wmawiać sobie, że jesteśmy wielozadaniowi.
    Multitasking is a bullshit. 

    Nie da się robić wielu rzeczy naraz bez utraty jakości wykonywanej czynności. Jeśli zależy Ci, żeby sprawy, którymi się zajmujesz wykonywać dobrze, nie może być ich siedem na raz. Ani pięć, ani nawet 3. To musi być ta jedna jedyna czynność, na której koncentrujesz swoją uwagę i umiejętności w danym momencie.

  12. Brak wytyczonych celów i planu działania. Zauważyłam, że bardzo dużo energii wytracam, gdy nie działam planowo. Zabiera mi to również sporo czasu, ponieważ a każdym razem staram się zaplanować daną czynność od nowa. Zaburza to też kontynuację działań. Dlatego absolutnie zawsze, gdy podejmuję się jakiegoś projektu lub aktywności, zaczynam od ułożenia ramowego planu działania. Jeszcze więcej energii i czasu zjadają aktywności, które nie są oparte o wytyczone cele. Staram się nigdy nie działać bez celu, choćby tym celem miał być odpoczynek lub sprawienie sobie przyjemności.
  13. Zbyt długie i/lub drobiazgowe przygotowania zazwyczaj odbierają odwagę do zrobienia pierwszego kroku w ramach nowego projektu. Powodują też, że widzimy coraz więcej trudności i nagle okazuje się, że mamy ogrom problemów do rozwiązania, zanim jeszcze zaczęliśmy działać na dobre. Jasne, planowanie jest niezbędne i jestem jego zagorzałą fanką, niemniej zauważyłam, że przeciąganie tego etapu działa na mnie najzwyczajniej w świecie demotywująco. 15 rzeczy, które zabierają czas i energię
  14. Zmuszanie się do aktywności, których nie lubię. Dla mnie jest to istotne zwłaszcza w dwóch obszarach: pracy zawodowej i aktywności fizycznej. Praca, która nie daje satysfakcji i nie przynosi przyjemności (chociaż czasem) prowadzi do stresu i wypalenia zawodowego – wszyscy o tym wiemy. Nie jesteśmy w niej też najlepszą wersją siebie, bo nie oddajemy się całym sercem temu, co robimy. Podobnie jest z ćwiczeniami. Gdy zmuszałam się do machania członkami na macie, przed każdym treningiem szukałam wymówek i treningi nie były wcale efektywne. Obecnie, gdy chodzę na ukochany basen, każdy trening mnie cieszy i nie zdarza mi się odpuszczać.
  15. Martwienie się o przyszłość także przez lata było moją zmorą. Zwłaszcza, że przyszłości nie da się przewidzieć. Znalazłam tu jednak receptę, której wdrożenie wprawdzie nie było proste, ale dało mi masę spokoju (wiecie jak go cenię!) a w przyszłości da mi – mam nadzieję – ogrom satysfakcji i wolności, w robieniu tego co lubię. Dziś zamiast martwić się o przyszłość, realizuję mój Plan na życie, jak lubię go nazywać. (napiszę o nim, już wkrótce).
I co zgadzacie się? Zdarzyło się Wam marnować czas i energię na któryś z punktów z mojej listy? A może macie już spisaną lub zamierzacie spisać własną listę? Tak czy siak warto się zastanowić, co nam zabiera cenny czas i energię i jak najszybciej usunąć z naszego życia. Jak zawsze czekam na Wasze komentarze i pozdrawiam Was serdecznie!

Zapewne zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Kolejny świetny artykuł😉Punk 6 no tak próba zadowolenia wszystkich coś o tym wiem 😕super napisane Mario.Od dziś będę Twoją wierną czytelniczka😊Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *