8 aspektów do rozważenia, gdy myślisz o emigracji

8 aspektów emigracji

Dość często zdarza się, że znajomi i nieznajomi pytają mnie: czy wciąż warto emigrować ? Odpowiedź na to pytanie jest dużo bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać, a na pewno bardziej złożona dla mnie obecnie niż wtedy, gdy sama zastanawiałam się nad wyjazdem za granicę. Dlaczego? Z prostego powodu: dziś wiem znacznie więcej o emigracyjnej rzeczywistości. Żałuję, że nikt nie zadał mi przed wyjazdem pytań, które ja dziś zadaję Wam.  Zapraszam do lektury i refleksji.

Jeśli rozważasz emigrację, zastanów się, jak możesz zareagować i jak się poczujesz (i tu od razu mała poprawka: nie zakładaj, że wiesz, jak się poczujesz w danej sytuacji. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że uczucia „zastane” znacząco odbiegały, od tych „zaplanowanych”)

Gdy zatęsknisz

A zatęsknisz na pewno. Do kraju, do Mamy, najlepszej przyjaciółki/starego kumpla, ulubionej potrawy i konsumowania rzeczywistości w swoim własnym języku. I do miliona jeszcze innych spraw, na które dziś nie zwracasz uwagi i nawet ich świadomie nie odnotowujesz. Ale zaczniesz, gdy Twoja rzeczywistość zmieni się diametralnie i zaczniesz dostrzegać aspekty życia w Polsce z zupełnie innej perspektywy. Lepszej albo gorszej – to zależy w dużej mierze od tego, w jakim stanie ducha wyjeżdżasz.

Ale choćby Twoja decyzja o wyjeździe była najbardziej racjonalną z możliwych i obiektywnie w Twoim życiu poprawiło się wiele spraw, które wcześniej kulały,  to i tak zatęsknisz. I to mocno. Przygotuj się na to.

Gdy nie będziesz się  czuł na 100% u siebie

Usłyszałam kiedyś od znajomej Szkotki, że jedna z moich polskich współpracownic na szkocką duszę, bo lepiej czuje się tu niż w Polsce. I wierzcie mi, takich Polaków jest wielu, może nawet większość. Ja jednak mam z tym problem, mianowicie: czuję się w Szkocji doskonale, lubię tu mieszkać, cieszy mnie, że tak sobie zacnie radzimy, życie jest naprawdę satysfakcjonujące, ale… No właśnie, nie czuję się tu na 100% u siebie. Poczynając od tego, że unikam lokalnych wyborów, a kończąc na tym, że nie utożsamiam się z krajem, jego historią, przeszłością i przyszłością. I nie czuję się w tym specjalnie komfortowo. Mam nadzieję, że nie, ale Ciebie też może spotkać taka gama uczuć. Rozważ to, proszę.

W cyklu o emigracji ukazały się już:

Zalety życia na emigracji w Szkocji

Minusy życia na emigracji w Szkocji

Realia życia w Edynburgu: studia, praca, ceny

Jak zacząć mówić po angielsku? Siedem kroków do sukcesu

Gdy pojawiają się dzieci…

Wiadomo, wszystko w życiu się zmienia, gdy pojawiają się dzieci. Podejście do nawet najbardziej fundamentalnych osobistych  przekonań również. My z M. zawsze byliśmy przekonani, że chcemy mieszkać sami. Jesteśmy fatalnymi współlokatorami, mamy tego świadomość. Konieczność dzielenia przestrzeni domowej z mniej lub bardziej obcymi ludźmi, zawsze powodowała konflikty i to nigdy nie kończyło się dobrze. I zawsze najbardziej cieszyła nas niezależność. Gdy jednak na świecie pojawiła się nasza córeczka pomoc Babci i jej gotowość do zamieszkania z nami okazała się nieoceniona. Niedość, że mając małe dziecko i funkcjonując na razie bez przedszkola jesteśmy w stanie oboje pracować na cały etat, to mamy niesamowite wsparcie psychiczne, cały stres związany z organizacją dnia naszej Hani pod naszą nieobecność przechodzi bowiem na Babcię. I to jest cudowne. Ale wiem, jak bardzo jesteśmy szczęściarzami i jak niewielu rodaków może na taką pomoc rodziny – z różnych względów – liczyć. Powiem jedno: okresy, gdy nie mamy Babci i musimy radzić sobie sami, są naprawdę dość ciężkie – emocjonalnie i fizycznie.

Jest jeszcze jeden aspekt związany z posiadaniem dzieci przez emigrantów, a mianowicie więzi Waszych dzieci z Dziadkami. Dobrze oddaje to słynna świąteczna reklama Allegro:

Dla mnie momentem wyciskającym łzy jest zawsze, gdy moja córeczka próbuje objąć na Skypie Babcię (tę, która nie mieszka z nami) i całuje telefon albo tablet, gdy ją widzi. Zawsze wtedy myślę sobie, jakby to było dobrze dla ich więzi, gdyby mogły się spotkać na żywo, na przykład na niedzielnym obiedzie. Mocne uczucie.

Gdy życie towarzyskie kuleje

W tym aspekcie od razu robię miejsce na małe zastrzeżenie: nie musi Ci się to przydarzyć. Ale może, nawet jeśli jesteś – jak ja – osobą towarzyską i łatwo nawiązujesz znajomości. Jest bowiem pewien kłopot (a nawet dwa) z nowymi znajomościami. Po pierwsze nie są w stanie zastąpić starych sprawdzonych przyjaźni i zawsze będziesz tęsknił do tych najbliższych przyjaciół, którzy z perspektywy czasu i odległości wydają się raczej braćmi i siostrami. Zawsze będziesz ich kochał bardziej. A po drugie wreszcie, nowe znajomości, choćby najbardziej wartościowe i zawiązujące się jak najbardziej naturalnie (czyli tak jak trzeba) wymagają od Ciebie nakładu czasu, by je utrzymać przy życiu i lepiej się poznać. A z moich obserwacji wynika, że wielu emigrantów (zwłaszcza tych w moim wieku), ma go bardzo mało.

Gdy zmieni się Twoja perspektywa

Na 100% zmieni się Twoje postrzeganie świata, Twojej w nim roli i tego, co chciałbyś osiągnąć w życiu, gdy wyjedziesz za granicę. Nie badałam tego zagadnienia z naukowego punktu widzenia, ale intuicja podpowiada mi, że nowy kontekst, w którym musimy się odnaleźć zwiększa nasze możliwości poznawcze, a co za tym idzie – sposób patrzenia na rzeczywistość. Doświadczyłam tego wielokrotnie i zdałam sobie już sprawę, że na wiele spraw patrzę inaczej niż moi polscy znajomi i rodzina. Tak poprostu jest. Nie sądzę, żeby rodziło to w nas  jakieś konflikty czy podziały, po prostu czasem z zaskoczeniem odkrywamy, jak bardzo się różnimy w poglądach, na przykład odnośnie pieniędzy czy stylu życia. Na taką zmianę nie sposób się przygotować, ale warto wiedzieć, że nastąpi.

8 aspektów emigracji
8 aspektów emigracji
Gdy ktoś potraktuje cię jak gorszego, bo jesteś emigrantem albo nie będziesz mógł dostać wymarzonej pracy

W Szkocji, w której mieszkam od 4 lat (dla tych, którzy nie wiedzą) nie spotyka się zbyt często ataków na tle rasowym. Nie ma właściwie przemocy skierowanej bezpośrednio przeciw imigrantom, jak dzieje się to na przykład w Anglii. Panuje przykładna poprawność polityczna a dyskryminacja instytucjonalna jest zabroniona przez prawo. I w teorii to wszystko wygląda pięknie. A w praktyce bycie imigrantem może Ci utrudnić znalezienie wymarzonej pracy (bo na przykład Twój angielski nie jest tak perfekcyjny, jak tu urodzonych a i nie wiadomo tak do końca, gdzie jest ten uniwersytet, na którym zdobyłeś swoje wykształcenie. Nie mówię, że musi, niemniej znakomita większość imigrantów, nawet tych dobrze wykształconych, musi zacząć swoją ścieżkę kariery od stanowisk niższego szczebla, będących poniżej ich kwalifikacji. Zdarza się też niestety, że ktoś potraktuje Cię obcesowo,ponieważ jesteś tylko głupim Polakiem i „przyjechałeś tu, by ukraść czyjąś pracę” (dokładny cytat). Nie twierdzę, że są to zachowania nagminne, ale zdarzają się i należy się do nich przygotować. Dobrze odpowiedzieć sobie na pytanie, jak możesz zareagować postawiony w takiej sytuacji.

Gdy zmienią się  Twoje zarobki

Lepsze pieniądze to dla wielu wciąż najważniejszy motywator decyzji o wyjeździe zagranicę. Jeśli zdecydujesz się na wyjazd do Wielkiej Brytanii, możesz z dużym prawdopodobieństwem założyć, że twoje zarobki wzrosną,a poziom życia się podniesie. A to przecież bardzo dobrze, o to chodziło, czyż nie? W sytuacji, gdy praca i wynikające z niej przychody są stosunkowo łatwo dostępne, nietrudno jednak wpaść w spiralę konsumpcjonizmu, a w wydawaniu pieniędzy szukać drogi do osiągnięcia szczęścia. Moim zdaniem nie tędy droga, o czym już szerzej pisałam. Warto zawczasu zastanowić się nad tym, co chcemy osiągnąć i jak zarobione pieniądze mogą nam w tym pomóc. W przeciwnym razie będziemy tylko przekaźnikami pieniędzy, a nasza – ciężka niejednokrotnie praca – pójdzie na marne.

Czy są wśród Was emigranci? Zgadzacie się z moim punktem widzenia? Co jeszcze emigracja może nieść? Czekam na Wasze komentarze i dziękuję za wspólnie spędzony czas.
PS Zastanawiam się również, jakie tematy okołoemigracyjne was interesują? Koniecznie dajcie mi znać, o czym chcielibyście przeczytać.

 

 

Zapewne zainteresuje Cię również

8 komentarzy

  1. Mario kolejny ciekawy artykuł bardzo dużo daje mi Twój blog chciała bym też dobrej rady jak przekonać 13 letnią córkę aby chciała z nami przeprowadzić się do Edynburga my będziemy już w maju a ona ma dojechać do nas w wakacje ale cały czas jest na nie😞 i nie wiem co zrobić..Pozdrawiam😊

    1. Jolu,
      nie mam zbyt dużego doświadczenia z nastolatkami, więc nie wiem do końca, jak podejść do Twojej córki. Rozumiem, że się buntuje, bo dla niej ta zmiana musi być OGROMNA, jeszcze większa niż dla Ciebie. Musi zostawić wszystko, co zna, dla samych nowości. Myślę Jolu, że Twoja córk przekona się, ale dopiero jak tu będzie i się zadomowi, zyska pierwsze znajomości i przyjaźnie. Bądź cierpliwa i wyrozumiała, a Córka to doceni. Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za Was!

  2. Witaj Mario!
    Mieszkam w Szkocji 10 lat… nie wiem czy to dużo czy mało? ot tak czas leci a człowiek się starzeje… 😉
    ale na poważnie – myślę że jedną z najważniejszych rzeczy o które trzeba siebie samego zapytać przed wyjazdem na emigrację to – Co ja lubię? Co mnie interesuje? Czego chcę?
    Spotykam czasem ludzi którzy psioczą na Szkocję, na pogodę, na ludzi itd. W trakcie rozmowy okazuje się że osoby takie lubią gorące lata i „bardziej rozrywkowych ludzi” na moje pytanie – to dlaczego przyjechałeś do Szkocji? odpowiedz jest zwykle taka że ktoś im załatwił tu pracę, albo że „jakoś to wyszło”…
    Ja urodziłem się i mieszkałem w Gdyni, klimat Szkocji nie wiele różni się od tego co jest w Gdyni. Wiatry, brak mroźnej zimy (może nie do końca ale zima jest raczej umiarkowana nad polskim morzem) chłodniejsze lata.
    dla mnie lato w Zielonej Górze było ekstremalnym przeżyciem…

    Przed wyjazdem postanowienie było jasne – Szkocja, tereny raczej odludne, w pobliżu – na krawędzi gór, wschodnia Szkocja.
    Plan wykonałem – mieszkam w szkockich górach w niewielkiej wiosce. Zimą mamy śnieg, latem całkiem przyjemnie.
    Oczywiście są też pewne problemy (np. brak zasięgu komórek, czy słaby dostęp do internetu) ale to nie jest najważniejszą sprawą w moim rankingu wartości.

    Jeżeli ktoś lubi słońce – niech kieruje się na Walię (jeżeli już UK)
    Jeżeli Szkocja, ale mniej deszczu – to wschodnie wybrzeże (w Glasgow jest dwa razy więcej deszczu niż w Edim)
    Wolisz imprezy – duże miasto, wolisz mieć własny ogród – wiejskie okolice.
    itd, itp.
    najgorzej to wybrać coś bo akurat się zdarzyło i potem człowiek marudzi że to nie to czego chce… albo szukaj od razu według założeń, albo postaw sobie cel – 2 lata na zaaklimatyzowanie się i znalezienie „miejsca dla mnie”

    I jeszcze jedna sprawa – mieszkając w Polsce najpierw „wyemigrowałem” do innej miejscowości. piszę o emigracji bo tak to naprawdę wyglądało. Z miasta na wieś – kompletnie inna okolica, inni ludzie, nawet pogoda odmienna. Zaczynałem wszystko od nowa. Znajomi zostali w Gdyni – albo rozjechali się po kraju więc kontakt i tak był utrudniony (spotkanie raz na pół roku) może dlatego mój późniejszy wyjazd za granicę nie był takim szokiem?
    Oczywiście wyjazd do Szkocji to większa zmiana, ale jednak byłem już na to przygotowany.
    Część młodych ludzi po raz pierwszy opuszcza dom, znajomych własne miasto – od razu jadąc za granicę – i jest to dla nich szok.
    jednak podobnym szokiem jest wyjazd do innego miasta w Polsce, szczególnie jeżeli będzie ono oddalone o 5-6 godzin.
    Też zmienia się perspektywa, nie ma mamy i obiadków, nie ma przyjaciół i znajomych, czasem zmienia się również mentalność ludzi wokół…
    Każdy wyjazd jest szokiem, ale i każdy wyjazd jest inspiracją.

    Według mnie warto spróbować 😉

    1. Robert, dziękuję za cenny komentarz. W wielu punktach zgadzam się z Tobą. Nie chcę, żebyś odniósł mylne wrażenie, że jestem tu nieszczęśliwa czy negatywnie nastawiona. Dla pełniejszego obrazu zapraszam do lektury innych wpisów z Serii Emigracyjnej. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    2. Marysiu dziękuję za odpowiedź i cenne rady😉mam nadzieję że z każdym dniem będzie tylko lepiej na pewno wyjazd do obcego kraju jest szokiem ale i początkiem czegoś nowego.Mam 45 lat i może nie czas już na zmiany ale jezeli mam taką daną możliwość aby zmienić miejsce zamieszkania na piękną Szkocje to dlaczego nie skorzystać wierze że córka też będzie zadowolona.Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na dalsze wpisy😘

    3. Robercie, Twój komentarz podziałał na mnie bardziej inspirujaco niż sam wpis.
      Pewnie dlatego, ze także pochodzę z Gdyni wiec łatwiej jest mi się zidentyfikować z opisywana historia. Szczegół a jak wiele zmienia 🙂
      Może ułatwi mi to decyzje o opuszczeniu strefy komfortu i przeniesieniu się wprost na łono szkockiej natury.

  3. Cześć 🙂 Trafiłam na Twojego bloga poprzez szukanie informacji na temat życia w Szkocji, ponieważ i ja wraz z przyszłym mężem mamy zamiar się tam przeprowadzić pod koniec września. Bardzo przydały mi się Twoje artykuliki, ponieważ pomogły mi się utwierdzić w przekonaniu, że tego właśnie chcę.
    W Edinburghu bywam średnio raz na rok od 10 lat, od kiedy po raz pierwszy w liceum pojechałam na wymianę szkolną. Zakochałam się w tym mieście. W jego architekturze, sztuce, atmosferze no i multikultorowości. Dla dziewczyny z małego miasta to był po prostu szok 😉 Od tej pory wracałam co roku do moich szkockich przyjaciół, którzy w wielu sytuacjach okazali się bezcenni.
    Nawet dostałam się tam na studia, jednak z powodu ironii losu, nie dane było mi się przeprowadzić właśnie wtedy. Ale może to i lepiej? Może byłam wtedy gówniarą? Na pewno nie poznałabym mojego przyszłego męża, którego zabrałam do Szkocji i zaraziłam miłością do Highlandsów. Mam wiele pytań dotyczących przeprowadzki jak i samych wątpliwości, a im bliżej wyjazdu, tym bardziej się go obawiam. Mam wyższe wykształcenie, pracuje w agencji reklamowej, mam doskonały angielski (na coś przydały się studia filologiczne) i liczę na to, że jakość mojego życia podniesie się znacznie. Dodatkowo wizja małej ucieczki na swoje z mężem jest kusząca. Myślę o tym, jak będę tęsknić. Jak będzie ciężko wychowywać dziecko (urodzić je bez mamy obok w kraju) samej bez dziadków. Jednak na chwilę obecną chcę podjąć ten krok. Ale jak to wszystko spakować w kartony? Jak podsumować życie w Polsce? Jak się odciąć i cieszyć się wyjściem ze strefy komfortu? Czego szukać najpierw – mieszkania, czy pracy… Mam setki pytań, na które odpowiedź poznam dopiero po wyprowadzce. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane spotkać Cię gdzieś w Edinburghu 😉

    1. Magda,
      masz rację. Chyba zawsze jest tak, że dowiadujemy się jak to jest dopiero po fakcie. I to jest najlepsze. Życie na emigracji w Szkocji ma mnóstwo plusów, ale i sporo minusów, niemniej uważam, że warto spróbować, czy to zadziała dla Ciebie i Twojego męża. Wyjazd zmienia perspektywę myślenia. Daj znać, jakie masz jeszcze wątpliwości, może będę mogła pomóc Tobie i innym czytelnikom.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia w Edynburgu (albo Highlandach 😉
      M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *