O byciu sobą i sile kobiet, czyli czego chcę nauczyć moją córkę

czego chcę nauczyć moją córkę

Wierzę, że wychowanie, to w jakich warunkach dzieci przebywają i jakiego przekazu słuchają determinuje (co najmniej częściowo) ich poglądy na świat. Zwłaszcza te podświadome, czyli kierujące naszym zachowaniem nawet wtedy, kiedy sobie z tego nie zdajemy sprawy.

Dlatego tak przerażają mnie rodzice, których główną formą komunikacji z dziećmi jest krzyk. Którzy zwracają uwagę na dzieci tylko wtedy, gdy im czegoś zabraniają albo za coś karcą. Uczą, że wspólnie spędzony czas to wieczne pohukiwanie „Nie rób, nie brudź, nie dotykaj”.

Nie pokazują opcji, tylko same zagrożenia. Nie dają wyboru, tylko straszą konsekwencjami. Nie szanują zdania dziecka, tylko narzucają swoje własne. I wymagają ślepego posłuszeństwa.

 

czego chcę nauczyć moją córkę

Pamiętam mój niepokój, gdy dowiedziałam się, że zostaniemy rodzicami małej dziewczynki. Nie żeby wychowanie chłopców jest łatwiejsze. Wychowanie nigdy nie jest łatwe i nawet Martyna Wojciechowska przyznała, że to znacznie trudniejsze, niż zdobycie Korony Świata. Odpowiedzialność płynąca z pokazania mojej córce jaki jest świat i jak się w nim obracać, żeby być szczęśliwym i nie ranić innych jest ogromna. Problem w tym, że znam wielu rodziców, którzy nigdy nie poświęcili ani minuty na to, żeby zastanowić się, jaki świat chcą pokazać swojemu dziecku. Nie mają żadnej wizji wychowania. Nie wiedzą, jakie wartości im samym przyświecają i jakie przekazać dziecku.

Moim zdaniem,  wymuszane posłuszeństwo nie jest synonimem dobrego wychowania dziecka, jak się powszechnie uważa. Jest oznaką, że ktoś dziecko zniewolił, coś mu narzucił i wymaga od niego, by było takie, jak rodzic czy opiekun chce. Nie takie, jak ono pragnie być.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem przeciwniczką wszelkich zasad. Chcę jednak, by moja córka mnie lubiła, szanowała i słuchała mnie właśnie z tych powodów. A nie dlatego, że się boi, że będę na nią krzyczeć, albo zabiorę jej ulubioną zabawkę. Chciałabym, żeby moja córka była pewna siebie, spokojna, że zawsze sobie poradzi i odważna w decyzjach i działaniu. Według mnie ma do tego prawo tak długo, jak nie rani i krzywdzi tym innych. 

Marzę o społeczeństwie pełnym pewnych siebie, szczęśliwych ludzi, którzy nikomu nie zazdroszczą. Napędzanych pozytywną energią, chęcią rozwoju i wyrażania siebie, jak tylko chcą, o ile nie krzywdzą innych.

Nazwiecie mnie idealistką, a ja przyznam wam rację. Dlaczego jednak nie miałabym przekazać mojej córce wszystkiego, w co sama wierze i co czyni mnie szczęśliwą?!

Czego więc chciałabym nauczyć moja córeczkę?

(Btw, mam nadzieję, że za 15 lat przeczyta ten tekst i oceni, że choć w części mi się udało)

  1. że świat jest pełen możliwości, a ludzie są dobrzy
  2. że może robić w życiu co tylko chce, jeśli tylko nie krzywdzi tym innych ludzi
  3. że zawsze ma prawo wyboru i decydowania o sobie, a nikt nie ma prawa zmuszać jej do robienia rzeczy, na które nie ma ochoty (już wie, że nie musi nikogo całować i przytulać,  jeśli nie ma na to ochoty, żadne „daj wujkowi buziaczka” u nas nie funkcjonuje z wielu względów)
  4. że jest piękna i ludzie mają obowiązek ją szanować
  5. że nie należy się poddawać, bo ciężka praca i konsekwencja przynoszą efekty
  6. że przede wszystkim należy być dobrym dla ludzi, zwierząt i roślin
  7. że większość rzadko ma racje
  8. że trzeba dbać o bliskich i pomagać słabszym
  9. że należy mieć w nosie, co ludzie o nas sądzą, ale…
  10. trzeba dbać o to, co sami myślimy o sobie
  11. że zawsze warto wybrać książkę przed telewizją i serialem i inwestować w swój rozwój
  12. że kontakt z przyrodą jest ważny dla psychicznej równowagi
  13. że trzeba dbać o środowisko i nie marnować zasobów naturalnych
  14. że warto dbać o swoje zdrowie: jeść wartościowe produkty, ruszać się na świeżym powietrzu
  15. że miłość i przyjaźń dają więcej radości i wsparcia niż cokolwiek innego, w tym sława i pieniądze

Cieszę się, że spisałam sobie tę listę. Miałam to wszystko w głowie, od kiedy dowiedziałam się, że będę mamą, ale teraz sobie to usystematyzowałam. Jestem zadowolona, że ta lista jest spójna z moimi przekonaniami na temat świata i ludzi. Codziennie staram się robić małe kroki, żeby swoim zachowaniem pokazywać Jej, jaki jest świat. Często wymaga to oceanu cierpliwości i ciągłego przypominania sobie po co to robię. Nieraz i nie dwa łatwiej byłoby nakrzyczeć, odesłać do pokoju i wymagać posłuszeństwa. Czasem się złamię i tak zrobię, ale potem kiepsko się z tym czuję, więc wracam na stare, dobre tory. I walczę dalej, by moja córka była spełnioną, silną i szczęśliwą kobietą.

Mam już pierwsze sukcesy. Oto dialog, który sprawił, że zarówno mi, jak i mojej Mamie, która była jego świadkiem, serce urosło, a oczy zaszły dziwną mgłą…

Mówię do mojej  20-miesięcznej córki:

 – H., wiesz, jesteś piękna i mądra.

A ona patrzy na mnie, uśmiecha się, robi lekki ukłon i woła radośnie:

 – Dzia!

A wy jak wychowujecie dzieciaki? Macie swój kodeks? Jakie wartości im przekazujecie? Jak wam idzie?

Zapewne zainteresuje Cię również

11 komentarzy

  1. A więc zacznę jeszcze raz w skróconej wersji 🙂
    Bardzo się cieszę, że mam okazję czytać tak mądre przemyślenia i jestem niesamowicie zaskoczona, że mój światopogląd zgadza się tak bardzo z innym.
    Niestety mnie wychowano kompletnie inaczej, może dlatego teraz pragnę dla swoich dzieci czegoś kompletnie innego?
    Jestem niezmiernie szczęśliwa, że jestem u progu nowej drogi życia i zakładam swoją rodzinę – to daje mi możliwość przekazania tego, czego ja nie dostałam od rodziców
    (nie mówię o dobrach materialnych), światopogląd, który mam, różni się kompletnie od tego, który został mi przekazany. Nie mam zamiaru rozliczać ich z ich ‚błędów’, ponieważ wiem,
    że robili tyle, ile mogli. Po prostu ja chcę dać moim przyszłym dzieciom coś kompletnie innego.
    Widać, że jesteś świadomym rodzicem z ‚misją’. Wydaje mi się, że wiele takich błędów i bezcelowego wychowania bierze się z niegotowości na bycie rodzicem.
    Wiem, że na to nigdy nie jest się gotowym, ale trzeba mieć mocno poukładane w głowie, zanim przekaże się dobre wartości dalej.
    Trzymam kciuki za Twoją piękną córeczkę i życzę Ci samych pogodnych chwil bycia Mamą 🙂 (ja coprawda jeszcze o tym nie myślę, ale już wiem, że chciałabym przekazać podobne wartości).
    A więc mam nadzieję, że do zobaczenia w Edinburghu na jakiejś kawie i spacerze z Hanią 🙂 Swoją drogą, córka mojego brata też się tak nazywa, to naprawdę piękne imię 🙂

    1. Magduś moja, jesteś memu sercu coraz bliższa, nie (tylko) dlatego, że tak mnie chwalisz i doceniasz. To wspaniale wiedzieć, że jest na świecie ktoś, kto tak bardzo zgadza się z Tobą. Internet ma moc, a niech mnie! Aaaa i przykro mi, że komentarz Ci się nie opublikował 🙁
      Bycie Mamą daje taką moc, że to się w głowie nie mieści, ale jest też cholernie trudnym zadaniem. W człowieku ujawnia się to, co najlepsze i to, co najgorsze. Niełatwo podążać zapalnowaną ścieżko, ale warto!
      Twój ślub zbliża się wielkimi krokami i super fajnie, że tak się cieszysz, że stworzycie rodzinę. Po ślubie wiele się zmienia, ale moim zdaniem, tylko na lepsze.
      Buziaki :*

  2. Na wstępie napiszę, że jesteś niesamowicie mądrą kobietą i mamą. 🙂 Naprawdę! Sama mam córeczkę, która wywróciła nasz świat do góry nogami (mimo psychicznego przygotowania na taką rewolucję, bo długo się staraliśmy)i zrobię wszystko, aby była szczęśliwa i spełniona. Chcemy z mężem sprawić, żeby jej dzieciństwo było radosne. Jednak nie jestem za ciągłym trzymaniem za rączkę. Dziecko powinno uczyć się samodzielności. Kontaktu z przyrodą, zwierzętami i relacji z ludźmi już jej uczymy, chociaż ma dopiero niecałe 9 m-cy. Mogłabym napisać kilka książek na temat tego, czego chcę nauczyć i co pokazać, przed czym ostrzec. Myślę, że wszystko przyjdzie z czasem i na bieżąco będziemy się docierać. Pozdrawiam i życzę Wam wszystkiego dobrego!

    1. Dziękuję Sylwia. Bycie Mamą to niesamowita przygoda, ale odpowiedzialność tak wielka, że czasem strach. Dobrze, że coraz więcej jest świadomych rodziców. Podoba mi się Twoja koncepcja uczenia córeczkę samodzielności. Moja jest z natury niezależna, choć też staram sie to w niej rozwijać 🙂
      Pozdrawiam Ciebie i Córeczkę i życzę wam szczęścia każdego dnia!

  3. Bardzo wartościowe rzeczy przekazujesz swojej córce. Wyznaję podobne zasady, ale ponieważ mam trójkę dzieci, do każdego z nich staram się dotrzeć indywidualnie, bo te same rzeczy są przez nie czasem różnie odbierane (mniej lub bardziej ważne). To jedna z najtrudniejszych ról do odegrania przez nas jako rodziców, szczególnie w późniejszym okresie, kiedy dziecko staje się bardziej podatne na wpływ rówieśników, modę i inne bodźce, którymi jest „bombardowane” z zewnątrz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *