Minusy życia na emigracji w Szkocji

Minusy życia na emigracji w Szkocji.

Pamiętam siebie z czasów, kiedy zastanawiałam się czy wyjechać zagranicę i – jeśli tak – jak to ugryźć. Z perspektywy czasu widzę, że początek pobytu nie jest aż taki ważny, człowiek bowiem zawsze sobie jakoś poradzi. Dużo istotniejsze są motywacje i świadomość realiów. Ważne żeby wiedzieć, jak najwięcej o miejscu, do którego chcecie pojechać i spróbować przewidzieć, co może Wam tam nie odpowiadać. Wyjazd zagranicę to spora zmiana i hurra optymizm nie jest przy niej wskazany. Oto przegląd minusów emigracji do Szkocji.

W kolejnych częściach serii emigracyjnej, opowiem o tym, co pewnie interesuje Was najbardziej, czyli plusach i kalkulacjach oraz o tym, jak się do takiego wyjazdu przygotować.  Bo na emigracji nie zawsze jest fajnie. Bywa wręcz bardzo niesympatycznie i dlatego cykl „Życie na emigracji w Szkocji” zaczniemy od negatywów.

Oto najważniejsze minusy życia na emigracji w Szkocji :
pogoda
Serio. Może się wydawać, że to mało ważne, ale to bardzo ważne. W Szkocji jest tylko jedna pora roku: jesień. Nie ma ani gorącego lata (max 24 st, wszyscy umierają z przegrzania) ani zimy (-1 st. powoduje lekką panikę, nie ma śniegu ☹). Bywa słonecznie, ale zazwyczaj jest wietrznie. Dużo pada, ale nie znowu tak dużo jak piszą w wiktoriańskich powieściach 😊. Generalnie dla ciepłolubnych za zimno, a dla fanów srogiego klimatu, za ciepło. Trudno znaleźć kogoś, kogo szkocka aura cieszy i napawa optymizmem.
Pada, mgła i wieje. Welcome to Scotland. Enjoy!
Pada, mgła i wieje. Welcome to Scotland. Enjoy!
oddalenie od rodziny i przyjaciół
To jest dla mnie zdecydowanie najgorsze. A przynajmniej było na początku. Teraz gdy mamy znajomych i przyjaciół jest dużo łatwiej. Choć tych starych sprawdzonych nie da się zastąpić.  Tym bardziej nie da się zastąpić rodziny i choć skype jest cudowną formą komunikacji, nie zastąpi herbatki u Mamusi. Ani tym badziej nie umożliwi babci opieki nad wnukami, gdy nagle będziesz potrzebować gdziesz wyskoczyć.  Wiem, że wielu emigrantom doskwiera tęsknota i   jest ona głównym motorem planów, by wracać “do domu”.  Jeszcze tylko rok, czy dwa, czasem pięć  i wracamy – mówią niektórzy moi znajomi. Wszyscy są dłużej niż my więc  zazwyczaj to tylko gadanie, ale uczucia tęsknoty i osamotnienia a także braku logistycznego wsparcia są prawdziwe. Mnie jako socjologa czasem trapi także poczucie, że nigdzie nie przynależę w 100%, że żyję tu, tu wychowa się moja córka, tu kupiłam dom i pracuję na emeryturę, ale czuję, że moje serce jest też w Polsce.  Przypomina to takie stanie w rozkroku… Jedna noga tu, druga tam i czasem człowiek się zachwieje.
nastawienie do emigrantów przez autochtonów
 Temat rzeka. Można by godzinami przerzucać się argumentami o tym, jak jestesmy  „im” potrzebni oraz ile ludziom zabraliśmy pracę. Tak jest chyba wszędzie zagranicą: nie jesteś u siebie i lokalsi nie zawsze chcą żebyś się czuł zbyt pewnie. Podobno bardzo silna niechęć do Polaków jest w Anglii.  Słyszałam nawet o przypadkach napaści  fizycznej. Mi przez ponad dwa lata zdarzyły mi się dosłownie dwie nieprzyjemności na tle pochodzenia więc nie ma dramatu. Generalnie uważam, że w Szkocji nie jest źle. Polaków ceni się za ciężką pracę. Niemniej tak pewnie, jak w ojczyźnie trudno się poczuć za jej granicami, zwłaszcza jeśli nie dorastało się w kulturze i społeczeństwie, w którym teraz przychodzi żyć.
zaczynanie wszystkiego od początku i związane z tym wychodzenie ze strefy komfortu
 Jak powszechnie wiadomo, wychodzenie ze strefy komfortu nie jest przyjemne, a wyjazd zagranicę, nie ważne jak starannie się do niego przygotujecie stawia nas out of the comfort zone.  Na początku stresowała mnie każda nowa czynność: pójście do sklepu i banku, na rozmowę kwalifikacyjną i pierwsza rozmową z infolinia. Poza tym pamiętam, że  bardzo baliśmy się, że skończą nam się pieniądze nim znajdziemy pracę. Zdażyło się więc kilka nieprzespanych nocy i obgrzyzionych paznokci.
bariera językowa

To nic że znasz angielski, oni nie mówią po angielsku. Ja na początku byłam przerażona i niestety do dziś nie zawsze rozumiem, o czym do mnie mówią, a mój angielski jest mocno advanced. Moja kumpela, która studiuje tu językoznawstwo i kulturę wytłumaczyła mi, że istnieje: język angielski, język szkocki, Gaelik i dialekty. I oni to wszystko mieszają. Zdarza się, że Szkoci nie rozumieją się nawzajem, bo jeden pochodzi z Glasgow a drugi spod Edynburga i dzieli ich geograficznie 40 mil 😉 Generalnie jest wesoło.

Przeczytaj także mój poradnik: Jak zacząć mówić po angielski. Siedem kroków do sukcesu.

praca poniżej kwalifikacji

Przynajmniej na początku. Oczywiście nie dla wszystkich i nie w każdej branży, niemniej sporo osób jest zmuszonych podjąć zatrudnienie poniżej kwalifikacji lub w obszarze niezwiązanym z wcześniej wykonywaną pracą. Cóż, uroki bycia nowym 🙂 Ja nie miałam z tym problemu bo w Polsce byłam bezrobotna i chciałam robić cokolwiek, a M. po bardzo stresującej pracy w banku odetchnął z ulgą. Choć muszę przyznać, że przestawienie się na pracę bardziej fizyczną niż intelektualną, to jest jakiś szok dla organizmu 😊 Zalecam więc przemyśleć, jakie są Wasze granice w tej materii.

mieszkania

To osobny rozdział. Generalnie ciężko jest znaleźć coś ładnego i w dobrej cenie.  W szkockich domach jest zazwyczaj zimno i wilgotno. Mieszkania, zwłaszcza kuchnie i łazienki są małe. Dodatkowo muszisz Jeżeli trafisz na ładne mieszkanie w nowym bloku, to opłaty są horrendalnie wysokie albo dzielnica kiepska. Chyba, że mieszkasz za miastem, albo na kompletnych obrzeżach – może udać Wam się znaleźć coś przytulnego za dobre pieniądze, ale musicie za to poświęci czas i pieniądze na dojazdy.

Autentyczne mieszkanko, w któym ieszkaliśmy. Dziś myślę, że to raczej nora była, ale wtedy sobie wmawialiśmy, ze mamy jak u Hobbita :)
Autentyczne mieszkanko, w którym mieszkaliśmy. Dziś myślę, że to raczej nora była, ale wtedy sobie wmawialiśmy, że mamy jak u Hobbita 🙂
Jak widzicie emigracyjne życie w Szkocji nie jest usłane różami. Nie jest jednak tak źle i kolejny wpis będzie już poświęcony atutom tej sytuacji. Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam do zadawania ich w komentarzu. Postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości. Dziękuję za poświęcony czas i do zobaczenia wkrótce.

Zapewne zainteresuje Cię również

5 komentarzy

  1. Wydaje mi się, że każda migracja wiąże się z ryzykiem i niewygodami. Osobiście jestem zachwycona Szkocją i wiele dobrego słyszałam o tym kraju, więc z przyjemnością trochę bym tam pomieszkała aczkolwiek na pewno znalazłabym także minusy:)

  2. Ja tydzień temu opuściłam Inverness, pracowałam tam 16 miesięcy, nie mogłam się przyzwyczaić to tych tekturowych ścian na kwaterze gdzie wynajmowałam pokój, poza tym zapalenie płuc (wydawałoby się w dosyć ciepłym klimacie).
    obecnie mieszkam w środkowej Anglii tu mi brakuje luzu szkotów.

  3. Witam wszystkich. Mam pytanie odnośnie Szkocji.Razem z mężem myślimy właśnie o wyjeździe tam ale na początek mąż sam a potem jak się spodoba i zdecyduje że warto pojechać to nas ściągnie.Sa minusy i plusy.Jesli ktoś był proszę o wiadomość za każda będę wdzięczna.

  4. Cześć, bardzo fajny wpis. Z jednym punktem jednak się nie do końca zgodzę. Pogoda nie jest zła. Ja leciałem tutaj z nastawieniem, że będzie jak w średniowiecznej Brytanii. Ciągle deszcz i mgła. A tu niespodzianka nawet słońce jest. Lato się zdarzy czasem w środę czy coś. Zimy łagodne i lata łagodne. Kwestia przyzwyczajenia.

    1. Może masz rację Harry, ale ja jakoś się przyzwyczaić nie mogę 🙂 Trochę czuję smutek, że właśnie długa, szkocka jesień nadchodzi, choć dziś pełen optymizm bo pięknie i słonecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *