Moje cele na rok 2016

Bardzo się cieszyłam, że wreszcie mogę usiąść do tego wpisu. Jak wielu z nas uwielbiam planować. Z realizacją bywa zazwyczaj dobrze, choć oczywiście moja skuteczność nie jest stuprocentowa. Prędzej lub później, zawsze przy udziale wytężonej pracy, raczej po perypetiach niż zupełnie bezproblemowo udaje mi się jednak dopiąć swego. Ale w momencie planowania i stawiania celów, tylko częściowo skupiam się na krętej drodze, która do nich prowadzi. Przynajmniej na poczatkowym etapie staram się  – zgodnie z myślą Wiesława Myśliwskiego, którą posłużyłam się w zdjęciu u góry – by pojawiła się chęć. Nic mnie bowiem tak nie motywuje do działania, jak jasne i skonkretyzowane cele z datą realizacji. Aż chce się zacząć działać od razu, tyle jest do zrobienia 🙂

Moje cele na nadchodzący rok określają, jak będzie on wyglądać. Dzięki nim mam świadomość, w jakim kierunku zmierzam, na co mogę sobie pozwolić i ile godzin, dni i miesięcy wytężonej pracy przede mną, żebyw grudniu przyszłego roku czuć, że jestem bliżej osiągniecia moich celów życiowych niż na początku stycznia. Bo oczywiście plany na najbliższy rok nie są oderwane od całościowego „planu na życie”. Są jego najważniejszą częścią, gdyż tu i teraz w tym konkretnym roku, miesiącu i dniu przybliżają mnie do realizacji moich życiowych celów.

I tu małe zastrzeżenie. Używam zamiennie pojęć cel i plan i to może wydać się mylące.  Robię tak, ponieważ ustanawiając sobie konkretny cel, zakładam realizację planu do niego prowadzącego. Dlatego utożsamiam je ze sobą. Po prostu: mam cel i plan, jak go osiągnąć. One zawsze idą ze sobą w parze.

W tym roku po raz pierwszy, zamiast wypunktować cele i zastanowić się nad priorytetami, podzieliłam cele na kategorie. Mimo, że może to wywołać uczucie rozcząstkowania różnych obszarów mojego życia, wydaje mi się, że to wbrew pozorom bardziej holistyczne podejście. Pozwala widzieć każdą z dziedzin życia na tle pozostałych i nie zaniedbać żadnej istotnej. A więc konkrety:

rozwój osobisty i zawodowy:
  • zmiana pracy – po powrocie z urlopu macierzyńskiego zamierzam spędzić kilka miesięcy na mojej ciepłej, niestesującej posadce, ale muszę w tej materii wreszcie wyjść ze strefy komfortu i do końca 2016 r. zmienić pracę na bardziej rozwojową i przynoszącą wyższy dochód. Don’t give me wrong: uwielbiam bycie Customer Service Assistant ale nie chcę zgnuśnieć i się sfrustrować 🙂
  • wznieść mój angielski na poziom proficiency  (CPE) i  (co najmniej) przygotować się do zdania certyfikatu językowego na tym poziomie. Nie zakładam, ze muszę przystąpić do egzaminu w 2016 r., choć byłby to miły bonus
  • rozwój bloga – mam tu na myśli, utrzymanie regularności wpisów, podwyższenie ich częstotliwości, trzymanie się obranego kierunku, rozwój zbudowanych wokół nich social media i doskonalenie umiejętności technicznych.. Ufff. Mam co robić 🙂

Od czego zacząć rozwój osobisty?

życie rodzinne i sprawy domowe:
  • ogarnąć ogród. Ze stanu mieszkania jesteśmy obecnie zadowoleni, ale nasz ogród wymaga przeorganizowania. Mamy już pomysł, część brudnej roboty została już nawet wykonana, niemniej na wiosnę zamieniamy się w ogrodników i każdą wolną chwilkę poświęcamy na urzeczywistnienie naszego planu zagospodarowania przestrzennego 🙂 Będzie przyjemne z pożytecznym: ruch na świeżym powietrzu, którego efektem będzie piękny ogród.
  • wyremontować pokój córeczki i przenieść ją do niego z naszej sypialni. Nie wymaga komentarza chyba. Dokładnie to zamierzamy zrobić.
  • zorganizować niezapomniane party na moją 30-stkę i (oddzielnie) pierwsze urodziny córeczki. Mam nadzieję na wielką fiestę i obecność wszystkich, którzy są dla nas ważni.
 finanase budżet i inwestycje

Plan jest prosty i trudny zarazem. W 2016 r. będziemy po prostu maksymalnie oszczędzać. Pozwólcie, że nie podzielę się konkretnymi założonymi liczbami, nie sądzę, żeby miało to większe znaczenie. Do realizacji naszych życiowych planów finansowych potrzebna jest nam jednakże spora gotówka i zamierzamy kontunuować nasze (nareszcie dobre!) nawyki, a więc budżetować i oszczędzać. Tu nie ma drogi na skróty. Ostatnie tygodnie 2015 r. spędziliśmy na reorganizacji naszych produktów bankowych tak by nic nam nie stało na przeszkodzie w realizacji tego celu. Czuję się przygotowana i zmotywowana 🙂

zdrowie i uroda:

Tu jest sporo do zrobienia 🙂 Pora skończyć z wymówkami, że ciąża i trudny poród, zamknąć tzw. festive season i wrócić do regularnych ćwiczeń i racjonalnego odżywiania. Skoro dałam radę pięć tygodni po porodzie, to teraz tym bardziej mogę. Chciałabym wrócić do biegania i kontynuować jeżdżenie rowerem na basen. Planuję też (jeśli będzie to tylko wykonalne czasowo) jeździć rowerem do pracy. Mam konkretny cel utraty co najmniej 10 kg, wzmocnienia kręgosłupa i znacznego zwiększenia wydolności. Przyda mi się, gdy moja córeczka zacznie się samodzielnie poruszać 🙂

Każdy człowiek ma to, na co się odważy
Każdy człowiek ma to, na co się odważy
podróże:

Tu nie ma wielkich planów – niestety.  Cele zawarte w ramach powyższych kategorii uniemożliwiają dalekie i egzotyczne podróże. Trudno. Wiem, że osiąganie celów wymaga poświęceń. Mam nadzieję, że wiosną uda nam się wybrać na wycieczkę po szkockich wyspach, a jesienią do Polski, w celu organizacji naszych Jubileuszy. I to tyle.

książki:

W 2016 roku zamierzam kontynuować czytanie książek z moich list:

Książki do przeczytania przed trzydziestką. Lista obowiązkowa.

Książki do przeczytania przed trzydziestką. Lista dodatkowa.

Gdy skończę, będę już miała zapewne dość usankcjonowanego i z góry zaplanowanego czytelnictwa i zamierzam uprawiać rozkoszny freestyle. Zwłaszcza, że góra książek spoza list, na które mam chrapkę niebezpiecznie się powiększa. Ufff… Czekają mnie znów nieprzespane nocy i bynajmniej nie mogę za to winić mojej córeczki.

Ograniczenia

Mam świadomość, że droga do mocih celów wymaga poświęceń i generuje pewne ograniczenia. W 2016 roku będą one głównie natury finansowej i czasowej. Poza rezygnacją z wakacyjnych wojaży już dziś wiem, że w 2016 będę musiała obejść się bez samochodu i czasu na głupoty. Jeśli chodzi o brak auta nie uważam tego za jakieś szczególne poświęcenie, przyzwyczailiśmy się do takiego stylu życia i nie mamy z nim żadnego problemu a plusy są niezaprzeczalne: jesteśmy bogatsi i zdrowsi. Czasu spędzanego na leniuchowaniu, oglądaniu filmików na YT i seriali, trochę mi żal, ale wiem, że rezygnuję z tego dla przyszłego dobra mojego i mojej rodziny. I ta myśl mnie napędza. A właściwie zagania do roboty 🙂

Mam też dwa postanowienia noworoczne, czyli dwa nawyki, które chciałabym zmienić. Po pierwsze chcę przestać gromadzić zapasy: kosmetyczne, środków czystości i jedzenia. Mój szafka w łazience wciąż tonie w nadmiarze specyfików pielegnacyjnych a spiżarka i cupboard (schowek) na chemię pękają w szwach. Ponieważ od dłuższego czasu chętnie pozbywam się z domu nadmiaru przedmiotów, powyższy stan tylko mnie drażni, a ciągłe sprawdzanie, co się wkrótce przetreminuje – stresuje. W najbliższym czasie zamierzam wyjeść, wymyć i wysmarować nadwyżki i zacząć kupować pordukty w powyższych kategorii na bieżąco.

Drugie postanowienie łączy się ze wspomnianą ideą ograniczania rzeczy. Po lekturze książki Joanny Glogazy „Slow fashion. Modowa rewolucja” oraz mojej Biblii czyli „Mniej” Marty Sapały, mam bardzo silną potrzebę utrzymywania zorganizowanej szafy. W związku z tym postanowiłam nie kupować ubrań kompulsywnie, a jedynie w sposób przemyślany i z listą i zaplanowanym wcześniej budżetem.

I to tyle. Bardzo mnie ciekawi czy macie już ustalone cele na 2016 r. i jakie one są? Czy chcecie (jak ja) konsekwentnie podążać obraną wcześniej ścieżką, czy zaplanowaliście na nadchodzący rok coś spektakularnego? Koniecznie podzielcie się tym w komentarzu.
W przededniu Nowego Roku życzę Wam odwagi i wytwałości w realizacji celów i pamiętajcie:

Cel to marzenie z datą wykonania

Napoleon Hill

Zapewne zainteresuje Cię również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *