Moje domowe biuro. Pomysł, realizacja i zdjęcia

Moje domowe biuro

Od dłuższego czasu marzyłam o domowym biurze. Spędzam sporo czasu przed komputerem, nie tylko pisząc dla Was bloga, ale także realizując moje pierwsze zlecenia, organizując życie domowe i wydatki, a także szkoląc się w mojej nowej pracy. Plus oczywiście dla przyjemności scrolluję facebooka czy czytam newsy (choć obecnie rzadko mam na to czas). Komputer służy mi także do komunikacji z przyjaciółmi w Polsce, oraz do organizacji dokumentów naszego gospodarstwa domowego. Jest mózgiem mojego systemu organizacji (sercem są kalendarze, napiszę o tym więcej już wkrótce). No i niby z laptopem można usiąść wszędzie i nie potrzeba do tego specjalnie wydzielonej przestrzeni, to ja uważam, że na domowe biuro powinno być miejsce w każdym domu, nie tylko w tych, w których mieszkają (i pracują) freelancerzy. Dziś moje domowe biuro od pomysłu do realizacji.

Od czego zaczęłam? Oczywiście od przejrzenia Pintresta 🙂 Szukałam tam inspiracji zgodnych z moim gustem i możliwościami powierzchniowo – finansowymi. Moje odkrycia możecie znaleźć  na mojej tablicy „Home office”. Na Pintreście wciąż króluje biel i szeroki wachlarz zapożyczeń ze stylu skandynawskiego. Moim zdaniem, nie ma w tym nic złego. Białe meble i dodatki, wykorzystanie mebli z Ikea i swoboda jakie dają, pasuje wielu ludziom. Mnie także, choć jednak chciałam, że moje domowe biuro nie było kopią znalezionych pinów i miało trochę mojego charakteru. Nie lubię także słodkich, kobiecych wnętrz i choć czasem zapędzam się w ilości przytulnych dodatków, wolę, gdy panuje porządek i wnętrze oddaje…moje poczucie humoru. Nie wszystko musi być u mnie idealnie piękne i nieskazitelnie białe. Lubię też naturalne materiały, głównie drewno i wiklinę.

Moje domowe biuro
W trakcie, już było bliżej niż dalej

Chciałam, żeby moje domowe biuro było przytulne i sprzyjało efektywnej pracy. Nie planowałam wydać na nie fortuny, ani remontować przy okazji całej sypialni, w której ostatecznie kącik do pracy powstał. Alternatywą był pokój gościnny i długo rozważałam, gdzie będzie mi się lepiej pracowało. Uznałam, że fakt, że dość często mamy gości może mi utrudnić dostęp do miejsca pracy. Poza tym nasza sypialnia to mój azyl, a także największy z pokoi (poza salonem),  najłatwiej więc wygospodarować w niej miejsce na biurko, krzesło i półki.

Kupiłam porządne i bardzo ładne, zamszowe, beżowe krzesło na Shpock i jestem z niego naprawdę zadowolona. Bardzo starałam się uniknąć typowo biurowych czarnych krzeseł obrotowych, które wywołują u mnie gęsią skórkę i skojarzenie z lampami jarzeniowymi. Udało się znaleźć prawdziwe używane cudo w mojej okolicy i gdy tylko przywieźliśmy je do domu, wiedziałam, że to będzie ładny kącik.

Moje domowe biuro
Krzesło w roli głównej, półka bohaterką drugiego planu. PS Chyba muszę jeszcze umyć lustro 😉

Reszty dopełniły meble z Ikei. Kupiłam małą komodę ALEX, dwie białe nogi ADILS i niewielki (100×60 cm) blat LINNMON. Marzył mi się taki na wysoki połysk, ale IKEA w Wielkiej Brytanii wycofała je ze sprzedaży. Szkoda. Nad biurkiem zawiesiłam tablicę korkową. Na przeciwko stanęła przestawiona z innego miejsca prosta komoda MALM, dokupiłam więc do niej pasującą półkę EKBY JÄRPEN/EKBY BJÄRNUM i …już. Chciałabym napisać, że wszystko już było gotowe, ale niestety skręcaliśmy i wieszaliśmy to wszystko przez 3 dni. Nie wiem, jak jest z Wami, ale ja kiedyś miałam większą radochę ze skręcania mebli z Ikei. Teraz jest to raczej irytujący etap i nawet żałowałam, że nie zamów profesjonalnej usługi skręcania. Starzeję się.

Moje domowe biuro
Tak wyglądało skręcanie w akcji…

Całość wyszła moim zdaniem bardzo fajnie i funkcjonalnie. Dobrze mi się tu pracuje i mam poczucie, że panuję nad przestrzenią i  mam wszystko pod ręką. Nie muszę też się podrywać z komputerem i dokumentami za każdym razem, gdy ktoś chce coś zjeść przy stole w salonie, który dotychczas był moim miejscem pracy. Same plusy, a najbardziej chyba cieszy mnie wzrost produktywności. Także spodziewajcie się wielu nowych wpisów.

Jak Wam się podoba moje domowe biuro? Macie własne? A może planujecie właśnie zorganizować sobie takie? Dajcie znać. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego!

 

Zapewne zainteresuje Cię również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *