Nie dla konsumpcjonizmu w Święta

Nie dla konsumpcjonizmu w Święta

Kiedy znajomi pytają mnie, co  moja córka  dostanie w prezencie na Święta, odpowiadam: nic. I bawi mnie zdziwienie, a czasem nawet zgorszenie na twarzach pytających. Bo jak to: biedne dziecko zostaje pozbawione przez wyrodną matkę największej przyjemności płynącej z celebrowania Świąt Bożego Narodzenia, czyli prezentów? Jaką będzie miało frajdę ze Świąt? Żadną! A ja Wam mówię: tegoroczne Święta, w założeniu bez prezentów będą niezwykłe!

Chciałabym od razu zastrzec kilka spraw. Po pierwsze nie chodzi o żaden bunt dla idei. Ani o to, by krytykować podejście i zachowania innych. Nie mam także zamiaru stawiać, jakichś sztywnych reguł typu „nigdy więcej prezentów na Święta”.  Nie mamy też kłopotów finansowych, które mogłyby tłumaczyć takie podejście. W tym roku po prostu czuję, że nie ma konieczności kupowania mojej córce wielkich i drogich prezentów na Święta. Zależałoby mi natomiast, żeby cieszyła ją świąteczna atmosfera, czas spędzony na przygotowaniach i celebrowaniu tych szczególnych dla naszej wiary dni.

Nie chcę zapominać, co świętujemy

Nie jestem zbyt regularnie i przykładnie praktykującą katoliczką, nad czym czasem ubolewam. Niemniej uważam, że Święta Bożego Narodzenia to szczególny czas, który warto poświęcić na zadumę i refleksję nad swoją wiarą i wartościami. Po prostu. Zamiast gonić po centrum handlowym z listą zakupów długości chińskiego muru, warto spędzić czas na kontemplacji tego, co właściwie Święta dla nas znaczą. Mam nadzieję, że wciąż jeszcze znaczą więcej niż skonsumowane podczas ich trwania dobra.

Lubię Święta, ale…

Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo lubię Święta Bożego Narodzenia, po prostu wydawanie na nie fortuny, nie mieści się w moim planie. Ani tym na ten rok, ani tym długofalowym. Fakt, że nie kupiłam prezentów dla męża czy córki, a oni nie obradują mnie nie spowoduje, że któreś z nas poczuje się niekochane i niezauważony.

Odnoszę wrażenie, że obdarowywanie najbliższych urasta do rangi udowadniania, że nam na nich zależy. Tak jakby nie było innych sposobów, by okazać uczucia – w tym tych najcenniejszych: podarować czas i stuprocentową uwagę.

Bo dla nas najbardziej liczy się czas. Zwłaszcza ten wspólnie spędzony, ale także ten wolny, który każde z nas ma prawo mieć, by odpocząć i ogarnąć tylko swoje sprawy. Zamiast więc gonić za niemożliwym do zrealizowania pragnieniem, by zadowolić wszystkich wokół, robimy wszystko, byśmy sami czuli się zadowoleni, czyli spokojni, wypoczęci i w dobrym nastroju.

Fajną propozycją jest 18 pomysłów na prezenty, których nie trzeba kupować na blogu Asi Glogazy. Koniecznie zajrzyjcie.

Inwestowanie w doświadczenia

Stąd też przekonanie, że warto inwestować nasz czas i pieniądze w zdobywanie nowych doświadczeń i eksplorowanie świata. Dlatego też zaproponowaliśmy Rodzicom, u których spędzamy tegoroczne Boże Narodzenie, żebyśmy zamiast obdarowywać się nawzajem mniej lub bardziej niepotrzebnymi rzeczami, wybrali się gdzieś wspólnie. Na pewno zapamiętamy spędzony razem dzień lepiej niż wszystkie materialne rzeczy, które moglibyśmy dostać.

Poza tym, ani moja córka, ani mąż, ani ja nie potrzebujemy niczego konkretnego, ani nie natknęłam się na nic, co uznałabym za wyjątkowe i wnoszące coś dobrego w nasze życie. Moje nie dla konsumpcjonizmu w te Święta ma więc wymiar praktyczny: po prostu nie potrzebujemy niczego, a nie mamy ochoty zmagać się z nadmiarem rzeczy, z którym walczymy od kilku miesięcy.

A jak jest u Was? Zamierzacie obdarować najbliższych czymś wyjątkowym? A może jak ja nie dajecie i nie dostajecie prezentów w tym roku? Niezależnie od preferencji prezentowych życzę Wam najlepszych Świąt przeżytych na własnych zasadach. Wszystkiego naprawdę najlepszego!

 

Zapewne zainteresuje Cię również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *