Jak zostać Panią Swojego Czasu? Recenzja książki Oli Budzyńskiej i moje refleksje

Jak zostać Panią Swojego Czasu

Chcesz mieć więcej czasu dla siebie? Uwierzyć, że masz sprawczą moc? Zorganizować swoją rzeczywistość i wykreować ją na taką jakiej pragniesz? Jeśli odpowiedź na te pytanie brzmi tak – ta recenzja jest dla Ciebie 🙂

Brzmi jak marketingowy koszmarek? Nie martw się to tylko moja zabawa leadem. Książka Ola Budzyńskiej „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet” nienachalnie (wiecie jak tego nie znoszę) i bez pompy rozprawia się z większością naszych dylematów z czasem. Zapraszam na recenzję.

Jestem całkiem dobra w te klocki, zawsze byłam. Radzę sobie z organizacją dnia, miesiąca, życia, nie zawalam terminów i jestem w stanie zrobić naprawdę dużo, bo działam produktywnie. Skąd więc pomysł, by przeczytać ten poradnik? Ciekawość. Książka nie pomogła mi się zorganizować,bo nie tego potrzebowałam, ale dała do myślenia na temat własnych przekonań o organizacji czasu i mojej roli w kreowaniu mojego życia. To moim zdaniem jej największa wartość.

Jak zostać Panią Swojego Czasu

Sama autorka pisze: „Dbam o to, by kobiety miały głos” stawiając się w roli ambasadorki wszystkich kobiet. Muszę przyznać, że to bardzo sprytne marketingowo zagranie, choć u Oli zdaje się rzeczywiście wynikać z głębokiego przekonania, że tak jest.

Podoba mi się, że książka jest skierowana wyłącznie do kobiet. Podoba mi się podkreślanie naszej specyficznej sytuacji, tego, ile faktycznie mamy czasu do dyspozycji i jak bardzo przeszkadzają nam czasem nasze kochane dzieci i inne specyficzne kobice zobowiazania.

<<Dygresja>>Nawet pisząc tę recenzję, musiałam oderwać się od pracy i utulić moją córeczkę, bo zdarzył się mały dramat i nikt, absolutnie nikt nie był w stanie ukoić jej stresu. Tak więc zorganizowałam opiekę, zaplanowałam pracę i… i tak musiałam rozwiązać kryzys. Pewnie by sobie poradzili beze mnie, ale nie zamierzam ignorować płaczu i wołania mojego dziecka, więc nawet najlepiej zorganizowana praca u kobiety wymaga sporej dozy jej elastyczności <<koniec dygresji>>

Kolejną wielką wartością książki jest walenie prostu z mostu o tym,  że nawet najlepiej zorganizowana kobieta nie jest w stanie zrobić wszystkiego i że nie o to w życiu chodzi. Ola pisze: „W życiu wszystko odbywa się jakimś kosztem; nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego, znaleźć się wszędzie, poznać wszystkich. Musimy dokonywać wyborów.” Podkreśla, że do tego niezbędne jest poznanie swoich priorytetów, czyli świadomość celów i tu muszę przyznać, że…

Cele życiowe

…Rozczarował mnie rozdział o stawianiu celów. Zabrakło mi dogłębnego rozwinięcia tematu. Być może znajduje się on w notatkach wizualnych do książki, których ja nie posiadam.  Moje cele są jednakże już dawno zdefiniowane, spisane i rozłożone na czynniki pierwsze  więc  ten brak nie zrobił mi żadnej krzywdy. Zawsze miałam je w głowie, a sprecyzowałam je po lekturze głośnej książki Michała Szafrańskiego Finansowego Ninja <<klik po recenzję>> . Ostatnio również zweryfikowałam je w oparciu o lekturę „Zjedz tę żabę” <<klik po recenzję>> krytkowanego przez Olę Budzyńską Briana Tracy. Tak czy siak, koncepcja piramidy celów Pani Swojego Czasu w mojej wersji bez notatek wizualnych nie jest do końca klarowna i właściwie to nie wiem, jak się do tego zabrać. Generalnie odebrałam ten rozdział jako nieco chaotyczny.

Jak zostać Panią Swojego Czasu

Planowanie i odpuszczanie

Dużo lepsze wrażenie zrobił na mnie rozdział o planowaniu. Tu widać cały warsztat Oli Budzyńskiej, lata jej doświadczenia. Znów podkreśla coś, o czym często zapominamy, mianowicie, że „(…) teraz NIE JESTEŚ W STANIE zaplanować wszystkiego” (wyszczególnienie za autorką). Bardzo podoba mi się realizm  – nazwany przez Olę planowaniem w kontekście.

„Planowanie nie jest sposobem na zrobienie wszystkiego. Planowanie jest sposobem na zrealizowanie tego, co jest dla Ciebie bardzo ważne i co chcesz zrealizować” – pisze Pani Swojego Czasu w rozdziale o planowaniu.

Ta konieczność wyboru i rezygnacji z części spraw, by umożliwić sobie realizację naszych prawdziwych celów i dążeń, jest absolutnie kluczowa. I bardzo trudna dla wielu kobiet. W tym dla mnie. Przez długi czas wierzyłam, że dam radę zrobić wszystko, jeśli tylko dobrze się zorganizuję i postaram. Dziś wiem, że tak się po prostu nie da i nauczyłam się odpuszczać. W książce „Jak zostać Panią Swojego Czas” znalazłam potwierdzenie, że to właściwa droga.

Multitasking, perfekcjonizm i inne mity

Jeśli wierzycie, że potraficie rzetelnie robić wiele rzeczy na raz – zajrzyjcie do tej książki. Jeżeli uważacie, że zanim wypuścicie swój produkt (post, stronę, logo, książkę, produkt fizyczny) w świat musi on być idealny i dopracowany w najmniejszym szczególe – zajrzyjcie do tej książki. Jeśli uważasz, że możecie pracować, tylko jeśli masz wysoki poziom motywacji i nie doceniasz potęgi samodyscypliny – zajrzyjcie do tej książki.

Ola Budzyńska rozprawia się w niej z wieloma szkodliwymi mitami, które – może i są marketingowymi cudami – ale w codziennym życiu powodują, że nasza efektywność jest niska i nie realizujemy naszych zadań i nie osiągamy celów.

O pewności siebie i naszych lękach

Urzekły mnie rozdziały o roli pewności siebie i naszych lęków w zarządzaniu sobą w czasie. Szczerość w nich zawarta jest wynikiem odwagi i naprawdę mi imponuje. Pomaga świadomość, że osoba zajmująca się tematem zawodowo, czuje podobnie, jak ja – zwykły śmiertelnik. Otwiera też oczy na fakt, że prokrastynacja i perfekcjonizm mogą być wynikiem strachu przed porażką i negatywną oceną.

Jak zostać Panią Swojego Czasu

Ebook

Ebooki zazwyczaj najładniejsze nie są i ten niestety też się wpisuje w ten schemat. No ale kupiłam tę książkę dla treści więc też mnie to specjalnie nie boli, choć zazdroszczę dziewczynom, które dostały pięknie zapakowaną, podobno urzekającą wizualnie wersję papierową. Myślę sobie teraz, że mogłam pokusić się o zakup tych notatek wizualnych, no ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Pewnie pooglądam je sobie na innych blogach 🙂

Podsumowując

Uważam lekturę książki Oli Budzyńskiej za rozwijającą i wartościową. Sięgnęłam po nią z naukowej ciekawości i z nadzieją, że może mój system planowania i organizacji da się jeszcze usprawnić i/lub uprościć (tak zadziałał odkryty niedawno przeze mnie  Bullet Journal, w którym się zakochałam). Zamiast zbioru rady i tricków dostałam jednak coś znacznie więcej:

Ta książka to coś więcej niż poradnik zarządzania czasem. To manifest wolnych kobiet, które żyją tak jak chcą, a zarządzanie czasem jest narzędziem, które im w tym pomaga. I to jest jej największa wartość.

I choć dla mnie najbardziej użyteczna była warstwa „ideologiczna”, nie przeczę, że książka przyda się w usprawnieniu organizacji życia każdej kobiety, która uważa, że tego potrzebuje. Zawiera masę użytecznych technik, rozprawia się ze szkodliwymi mitami. A co najważniejsze, z każdego słowa wyczuwalnie wypływa troska autorki o szczęśliwe życie polskich kobiet. Zachęta do walki o siebie i kreowaniu życia takiego, jakie chcemy. I za to należą się Oli podziękowania! A więc oficjalnie: dziękuję. <3

Zapewne zainteresuje Cię również

11 komentarzy

    1. Polacam Ci Marta. Ola nie pisze w stylu „wstań o 5 rano, użyj 15 aplikacji, bądź idealna”. Raczej mówi: „zadbaj o siebie, zastanów się, po co to robisz, zaangażuj otoczenie”. Mi się jej podejście bardzo podoba 🙂

  1. Muszę się wreszcie zabrać za tą książkę, bo jeszcze niedawno panowałam nad swoim czasem a ostatnio coś mi wszystko się przez palce sypie. Porady Oli zawsze są celne więc liczę, że i książka będzie 🙂

  2. Ciekawe. Widzę, że jesteś fanką poradników 🙂 Ja niestety w swoim życiu przeczytałam kilka, które wydały mi się naciąganiem czytelników na kasę, czymś w rodzaju sztuki nowoczesnej (też mógłbym to zrobić, ale nie zrobiłem).
    Ciekawi mnie, na czym czytasz książki? Tak jak wspominałam na insta, zastanawiam się nad kidlem, ale mam okropne opory ze względu na przywiązanie do książek. W ostatnim czasie (od nowego roku) dałam sobie bana na kupowanie książek ze względu na zbliżającą się wyprowadzkę (co ja zrobię z tymi wszystkimi książkami? Jestem do nich strasznie przywiązana emocjonalnie), ale niestety nie udało mi się nie kupować książek i z każdą kolejną zastanawiam się nad dokupieniem bagażu tylko dla nich, haha! Ewentualnie wyślę sobie paczkę z Polski… Swoją drogą – czy cokolwiek sobie wysyłaliście z Polski? Jak się przeprowadzaliście? Może wspomnisz o tym w swojej kolejnej notce?
    Wracając do tematu notki – co prawda nie jestem fanką poradników, ale jestem Twoją fanką i cieszę się, że recenzujesz też takie książki 😉 Od jakiegoś czasu noszę się z ruszeniem ze swoim blogiem, ale może poczekam, aż przyjdzie czas wyprowadzki? To byłby dobry temat 🙂
    Dziękuję za dodanie na FB, miło mi 🙂 Teraz będzie nam łatwiej się skomunikować!
    Pozdrawiam <3

    1. Magda, ja czytam wszystko na co mam ochotę. Wygląda na to, że faktycznie mam ochotę na poradniki ostatnio 🙂 Jeśli chodzi o paczkę to tak – wysyłaliśmy wielkie 50 kg pudło z rzeczami i książkami. Z zestawem, który pomógł nam stworzyć z niczego namiastkę domu na tym pierwszym wynajętym pokoju. Btw, jutro tak bardzo wyczekiwany wpis o wynajmie – zapraszam 🙂

  3. Książkę już mam, ale jeszcze nie zaczęłam czytać. Przekartkowałam tylko na szybko. Muszę znaleźć czas na czytanie 🙂 od razu takie ćwiczenie praktyczne z zarządzania czasem – znaleźć czas na czytanie książki o zarządzaniu czasem i byciu panią swojego czasu.
    Pewnie nie zamówiłabym tej książki, gdyby nie taki moment dłużej trwający w stylu ‚nic mi się nie chce’ połączony z ‚nie wiem/nie ogarniam’. Może po lekturze tej książki parę rzeczy poukładam sobie na nowo i we właściwej kolejności.
    Serdeczności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *