Początki na emigracji w Szkocji. Co trzeba załatwić i jak to zrobić?

Początki na emigracji w Szkocji

Początki na emigracji nigdy nie są łatwe, nawet jeśli wyjeżdżasz tylko do innego miasta. Emigracja zagraniczna to jeszcze większe wyzwanie. Musisz zmierzyć się z wieloma czynnikami, a wszystko wydaje się nieznane i obce. Ten wpis powie ci, jak wystartować na emigracji w Szkocji. Jest kontynuacją Serii emigracyjnej, z której znany jest ten blog. A właśnie muszę się wam pochwalić, że www.mariagrzybek.com jest najwyżej pozycjonowanym blogiem o życiu na emigracji w Szkocji 🙂 Tak więc, zapraszam na potężną porcję informacji z pierwszej ręki. Zobaczycie że, początki na emigracji nie są takie straszne. A na osłodę dodatkowo piękno Szkocji. Zdjęcia są #nofilter 🙂 Miłej lektury.

Moje początki na emigracji w Szkocji.

Pamiętam drogę z lotniska autobusem numer 35 (najtaniej, wtedy£1,5). Trwała ponad półtorej godziny, musieliśmy przejechać calutką trasę do Ocean Terminal. Siedzieliśmy oczywiście  w double deckerze u góry i wydawało się nam to niesamowicie ekscytujące. Ruch lewostronny skonfundował nasze błędniki i poczucie porządku na drodze. W moim żołądku ekscytacja mieszała się ze strachem i głodem.

Pamiętam, jak starałam się odwlec moment, w którym zacznę szukać pracy, co było bardziej niż głupie i nielogiczne. Wynikało to jednak z mojej złamanej pewności siebie
i przebywania przez prawie 2 lata na bezrobociu w Polsce. I resztek depresji. Okazało się, że było się czego bać, choć muszę przyznać, że początkowo popełniliśmy kilka błędów. Wszystkie wskazówki, jak znaleźć pracę w Edynburgu, zebrałam w jednym z kolejnych wpisów, który ukaże się już wkrótce.

Początki na emigracji w Szkocji
Rododendrony w edynburskim Botanic Gardens.

Zamieszkaliśmy z rodziną M., ale to nie był dobry pomysł. Nie zrozumcie mnie źle. Fajnie było gdzieś się zaczepić na początek i taka jestem mądra teraz, gdy już wszystko wiem, jak to wszystko działa. Niemniej skoro podjęliśmy tak wielkie wyzwanie, jakim była zmiana kraju, rzucenie przez M. „dobrej” pracy w banku i pozostawienie przeszłości za plecami, mogliśmy postawić na niezależność i zadbać o wynajem czegoś na własną ręką.

Niezależność jest  dla nas bardzo ważna. Do tego jesteśmy fatalnymi współlokatorami. Lubimy ciszę i porządek, więc to nie mogło się dobrze skończyć. Płaciliśmy czynsz i wszystkie opłaty od pierwszego dnia, ale i tak pojawiły się niesnaski pt.”kto ile komu zawdzięcza i dlaczego”. Relacje z częścią rodziny, odrodziły się i teraz normalnie gadamy, z częścią są już nie do uratowania. Według mnie nie było to jedynie skutkiem wspólnego mieszkania, raczej katalizatorem różnic i narastającego od dawna konfliktu. Tak czy siak, zrobiło się niefajnie i z tego punktu widzenia, nie warto mieszkać z rodziną. Dziś zrobiłabym to inaczej, ale niestety prawie 4 lata temu brak doświadczenia wyszedł mi bokiem.

Artykuł o wynajmie mieszkań i pokoi w Edynburgu już wkrótce na blogu.

Co musisz załatwić na początku:
  • kup starter z brytyjskim numerem. Zacznij od tego, bo potem wciąż będą cię pytać o numer telefonu. Możesz to zrobić w stacjonarnym punkcie każdego dużego operatora sieci komórkowej, jak Tree, Vodafone, O2, EE czy Virgin Media, albo nawet w sklepie spożywczym, gdy wybierzesz się po pierwsze mleko do herbaty 😉 Numer możesz potem przenosić między operatorami, a także z usługi prepaid na miesięczny abonament, zupełnie jak w Polsce. Nie martw się więc, że stracisz ten numer, gdy zechcesz zmienić plan czy telefon.
Początki na emigracji w Szkocji
North Berwick.
  • zadzwoń  i umów się na spotkanie w Jobcentre plus, żeby nadano ci National Insurance Number. NIN to po polsku numer ubezpieczenia społecznego. Musisz go mieć, żeby legalnie pracować w UK. Możesz zacząć pracę zanim przyjdzie Twój numer, ale musisz być w trakcie procedury go nabywania, inaczej łamiesz prawo. Jobcentre Plus przyśle ci list na podany przez telefon adres, w którym znajdziesz szczegóły spotkania, a także wymagane dokumenty, potwierdzające twoją tożsamość i adres.  Spotkanie w Jobcentre Plus wspominam jako bardzo miłe, nikt nie robił żadnego problemu, po prostu pani zebrała wszystkie potrzebne dane i życzyła mi powodzenia. Nie stresujcie się nim zanadto. Jeżeli nie czujecie się dostatecznie pewnie, możecie bez przeszkód zabrać ze sobą kogoś z lepszym angielskim lub lepiej rozumiejącym Szkotów. Pod tym linkiem znajdziesz całą procedurę <<klik>>
  • idź do banku, żeby otworzyć najprostsze, bezpłatne konto. Masz do wyboru kilka banków, w moim odczuciu Bank of Scotland ma najwięcej placówek, a i w długofalowej perspektywie jestem zadowolona z ich oferty, ale pamiętajcie – to nie jest rekomendacja. Sami decydujecie i ponosicie odpowiedzialność za swoje decyzje. Jeśli rozmowy telefoniczne po angielsku stresują cię jak mnie na początku, idź do oddziału banku i poproś o spotkanie w sprawie otwarcia nowego konta. Może się zdarzyć, że spotkanie będzie jeszcze tego samego dnia.  W banku zazwyczaj są bardziej dociekliwi i wymagają dokumentów na potwierdzenie adresu (często dwóch). Koniecznie zabierz ze sobą papiery z NIN (punkt wyżej) i wszystkie dokumenty potwierdzające twoją tożsamość (ID, czyli dowód osobisty, paszport i prawo jazdy). Mimo, że nie są brytyjskie, mają moc prawną potwierdzenia twojej tożsamości i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
  • zarejestruj się w GP (General Practitioner, czyli w przychodni). Online łatwo znajdziesz kilka przychodni, które obejmują swoim obszarem działania twoje miejsce zamieszkania. Sprawdź na stronie, jaka jest procedura przyjęcia. Często bowiem możesz się zarejestrować jedynie w konkretny dzień i godzinę. Proces rejestracji od momentu wypełnienia dokumentów w przychodni trwa zazwyczaj ok 2-3 tygodnie i powinieneś dostać listowne potwierdzenie w postacie NHS Medical Card, która wygląda tak:

początki emigracji w Szkocji

W tak zwanym międzyczasie będziesz zapewne szukał pracy. Ten wpis nie powie ci nic na ten temat, ponieważ w przygotowaniu są artykuły:

Jak napisać dobre CV po angielsku?

Jak szukać pracy w Edynburgu?

Wynajem mieszkań i pokoi w Edynburgu. Jak to dobrze zrobić?

 

Żeby ich nie przegapić, koniecznie polub mój fanpage na Facebooku lub zapisz się do newslettera u góry strony.[wpdevart_like_box profile_id=”https://www.facebook.com/mariagrzybekcom-1043299392371108/” connections=”hide” width=”550″ height=”250″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Co zabrać ze sobą?

Jeśli zastanawiacie się, co zabrać ze sobą na emigrację, podpowiem: niewiele. Nie ma sensu próbować upychać całego dotychczasowego życia  do walizki i wysyłać wielkich paczek.  Pomyślcie głównie o przedmiotach sentymentalnych, jak zdjęcia, ulubiona książka, kalendarz, przepisy od Mamy czy Babci. Uwierzcie mi, resztę rzeczy materialnych, z największą przyjemnością i dość szybko będziesz w stanie sobie kupić.

Początki na emigracji w Szkocji
Masyw Trzech Sióstr. Na zdjęciu zmieściły się dwie 🙂

Nie bierzcie też polskiego jedzenia, chyba, że są to specjalnie zrobione przez Babcię pierożki, jakich nikt inny na świecie nie zrobi. Polskich sklepów z naprawdę specjalistyczną gamą produktów jest w Edynburgu na pęczki, a narodowe produkty dostępne są także na polskich półkach w większości supermarketów. Weźcie raczej przepisy na ulubione potrawy. W przypływie nostalgii i tęsknoty za ojczyzną może się okazać, że nauczycie się gotować pierogi i barszcz.

Ile wziąć pieniędzy i ile kosztuje życie

Trudno jest mi podać wam konkretne sumy, chociaż przygotowując się do tego wpisu przejrzałam nasz domowy budżet pod tym kontem. Za dużo zmiennych, których nie znam. Mój wpis realiach życia w Edynburgu, powinien wam pomóc dokonać pewnych obliczeń. Będę się starała w ramach tego cyklu na bieżąco uzupełniać dane z różnych dziedzin życia. Dajcie mi znać w komentarzu, jakie wpisy byłyby najbardziej przydatne.

Moja rada:

Nie bierzecie za dużo pieniędzy.  Zresztą, to co w Polsce wydaje się dużo, tu okazuje się mało. Nam starczyło na 2 miesiące.  W tym czasie znaleźliśmy już pracę i otrzymaliśmy pierwsze wynagrodzenie. Uważam, że im mniej kasy, tym większa motywacja do znalezienie pracy.

Czy korzystać z usług biur pomocy Polakom?

Ostatnia sprawa, którą dziś chciałam poruszyć. Wiem, że wielu z was czuje ulgę na myśl, że istnieją ludzie, którzy mogą wam pomóc coś załatwić, ale ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego typu „instytucji”. A lista moich zarzutów jest długa. Po pierwsze: to żerowanie na czyichś brakach, które powoduje, że są osoby, które przyzwyczajone do pomocy ze strony tych biur, nigdy nie odważą się same spróbować czegoś załatwić. Nigdy też nie zaczną mówić po angielsku. A to wpływa na nasz obraz w oczach Szkotów i innych narodowości. Moje osobiste doświadczenia z nimi są zdecydowanie negatywne (nigdy nie poszłabym tam po pomoc, ale byłam ciekawa jak to działa i weszłam zapytać o pewien niuans, za co od razu zostałam skasowana). Oferta jest skrajnie jednostronna i nieświadomy swoich możliwości petent traci pieniądze (mam tu na myśli np. dokonywanie przelewów pieniężnych do Polski). Jakość udzielanej pomocy też pozostawia wiele do życzenia.

Macie tu u mnie darmową wiedzę i instrukcje, jak postępować. Nie uzależniajcie się proszę od łaski i niełaski biur, tylko bądźcie sterem, żeglarzem i okrętem. Weźcie swoje sprawy w swoje ręce. Nie mówię, że tak jest łatwiej. Mówię, że warto…

Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu, czy wpis Wam się przyda i o czym jeszcze chcielibyście przeczytać. W razie jakichkolwiek pytań – jestem tu dla Was. I powodzenia w waszych początkach na emigracji w Szkocji. Do następnego!

Zapewne zainteresuje Cię również

10 komentarzy

  1. Mario, jestem strasznie szczęśliwa, że napisałaś tę notkę! Jest BARDZO przydatna 😉 Zapewne będę do niej wracać raz po razie, przed samym wyjazdem do Szkocji.
    Podobają mi się też Twoje teasery nowych notek, na które będę czekać ze zniecierpliwieniem. Pierwszy raz przyłapałam się na tym, że wchodziłam na czyjegoś bloga codziennie, by sprawdzić, czy już jest nowa notka – wciągnęłaś mnie 😉
    Akurat my mamy plan, by szukać pracy jeszcze w Polsce, zobaczymy, co z tego wyniknie, jednak wolelibyśmy nie jechać na kompletnie dziko. Znalezienie pracy nie wydaje nam się ogromnym problemem, obecnie chyba większym wyzwaniem będzie znalezienie mieszkania.
    Nie mamy gdzie się zaczepić, więc wszystko będziemy musieli ogarnąć jeszcze w Polsce, bądź przyjechać na miejsce do jakiegoś taniego hostelu… O tym jeszcze myślimy, nie wydaje nam się, że można znaleźć mieszkanie z Polski, może spróbujemy poszukać najpierw pokoju, pobędziemy tam kilka mięsięcy aż staniemy na nogi i wynajmiemy coś swojego…
    To chyba najrozsądniejsze. Właściwie kwestia mieszkania jest najbardziej stresująca.
    Na szczęście, ja już mam NIN, szkoda, że nie można wyrobić go online, byłoby o wiele wygodniej dla mojego męża 🙂
    Ale ja też wspominam wizytę bardzo dobrze, jednak sama proceudra trwała ze trzy tygodnie. Dzięki za informację na temat lekarza rodzinnego, właśnie nad tym się zastanawiałam. NHS jest płatny, prawda? Czy też składki odprowadzane są z podatków?

    Chyba obecnie czekam najbardziej na notkę „Wynajem mieszkań i pokoi w Edynburgu. Jak to dobrze zrobić?” mam nadzieję, że załapię się na nią jeszcze przed wyjazdem <3

    Co do zabierania ze sobą określonych rzeczy, mamy pewien plan, by spakować najpotrzebniejsze rzeczy ze sobą (kilka pamiątek, moja ukochana książka Jadłonomia, kilka zdjęć, ubrania i kosmetyki podręczne, buty na zmianę i kurtkę), a resztę potrzebnych rzeczy spakujemy do kartonu i wyślemy. Resztę po prostu zostawimy 🙂 Po co brać ze sobą wszystko, skoro tak naprawdę będziemy mogli sobie do odkupić.
    Co do pieniędzy, tych chyba zawsze będzie za mało 😉

    Bardzo, bardzo dziękuję za tę notkę ;)!!

  2. Magda,
    Cieszę się, ze notka się przyda 🙂 Kolejne w przygotowaniu i powinny się ukazać już w kwietniu i maju.
    NHS jest w Szkocji bezpłatny wraz ze wszystkimi lekami, które przepis ze Ci lekarz.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za obszerny komentarz. Xxx

  3. Hej, bardzo przydatne dla mnie informacje znalazłam na twoim blogu. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy:) I ja planuję w tym roku wyemigrować do Szkocji. Prawdopodobnie we wrześniu i prawdopodobnie właśnie do Edynburga. Póki co zbieram informacje i staram się przygotować do tej zmiany. Emigruję z rodzinką, partnerem i rocznym synkiem. I tutaj mała zachęta i prośba z mojej strony, może pojawią się wpisy na Twoim blogu dotyczące realiów życia z małym dzieckiem? Jak radzi sobie Twoje maleństwo, które podejrzewam rośnie jako dwujęzyczne?

    Bardzo ważna dla mnie jest praca w zawodzie, a to, po urodzeniu dziecka, okazało się niemożliwe w Polsce. Z kolei pracy w zawodzie raczej nie podejmę bez znajomości angielskiego, a ten w moim przypadku jest już mocno zakurzony. Gdzie w Edynburgu warto uczyć się języka? Jakie szkoły/kursy językowe dla obcokrajowców polecasz? Dodam, ze mój partner jest po anglistyce więc sobie poradzi, ale i ja chciałabym się szybko zacząć asymilować z kulturą (i wrócić do pracy).

    Naszym pierwszym krokiem będzie wynajem mieszkania. Pytań w związku z tym mam wiele i czekam na Twój zapowiedziany wpis na ten temat.

    Bardzo fajnie, ze dzielisz się swoim doświadczeniem,

    pozdrawiam,

    1. Dziękuję za obszerny komentarz, Edyto. Bardzo mi się spodobał pomysł na wpis o realiach życia z małymi dziećmi. Już nawet zarysowała się w głowie koncepcja. Dziękuję Ci za to. Jeśli chodzi o wpis o wynajmie mieszkania to właśnie nad nim pracuję i powinien ukazać się w przyszłym tygodniu. Co konkretnego Cię interesuje w tej materii? Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia w Edynburgu 🙂

      1. Interesują mnie dzielnice Edynburga, które są bezpieczne i życzliwe rodzinom imigrantów z małymi dziećmi:) Nie wiem jak jest w Szkocji ale domyślam się, że i tutaj są dzielnice, które warto omijać. Czy należy na coś szczególnie zwracać uwagę w podpisywanej umowie najmu?

        1. Edyto, ja też mam zamiar emigrować na jesień i tak się składa, że skończyłam filologię angielską – jeżeli byłabyś zainteresowana, mogę udzielać korepetycji, robię to od kilku lat 😉

          1. Hej Magdo, filologię skończył mój partner więc korepetytora mam. Chodziło mi raczej o kurs prowadzony przez autochtonów dla imigrantów. Szkocki akcent i wymowa wydają mi się trudne do zrozumienia. Tak czy inaczej, dzięki za propozycję:) Pozdrawiam,

  4. Z tym wyrobieniem konta to jednak nie jest aż tak prosto, choć my mieszkamy w Anglii. Z rzeczy które warto przywieźć koniecznie: przejściówka do kontaktu 🙂

  5. Witaj Mario
    Trafilam na Twojego bloga przypadkiem. Mieszkam w Anglii od 4 lat. Moj partner jest Anglikiem i kupilismy dom rowniez w Anglii (moj pierwszy maly domek). Ostatnio wybralismy sie na wycieczke na Skye i nasz to urzeklo. Teraz zastanawiamy sie czy dalibysmy rade znalezc prace itp.Oczywiscie mam swiadomosc ze w moim przypadku jest przeprowadzka wchodzi w gre dopiero za pare lat. Nie bede klamac jesli napisze ze czuje sie miedzy Anglikami jak obywatel drugiej kategorii. Jest wiele nie checi do Polakow ale rowniez innych nacji. Z zawodu jestem nauczycielem ale pracuje w zupelnie innej branzy. Zreszta w pracy(wojsko inzynieria) nikt tego otwarcie nie powie(emigranci nie sa zapraszani na spotkania wewnatrz firmy a powinni ze wzgledu na stanowiska jakie piastuja) ale mam zamknieta droge awansu wlasnie przez nie bycie nativem. Nie tylko ja mam takie odczucie. Czy w szkocji jest inaczej?

    1. Marto, przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Moim zdaniem w Szkocji jest inaczej – lepiej. Ceni się Polaków za pracowitość. Przez 4 lata nie doświadczyłam żadnych ataków przy przejawów rasizmu. Wszyscy są poprawni politycznie 🙂 Nikt mi też nie blokuje awansu, wręcz ostatnio dostałam propozycję, bo „jesteś lepsza niż reszta i bardziej się nadajesz” Nice. 🙂
      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, daj znać. Tym razem odpowiem szybciej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *