Praca z osobami niepełnosprawnymi. Jak to jest i dlaczego to robię

praca z osobami niepełnosprawnymi

Zamknij oczy i pomyśl przez chwilę o  twojej porannej rutynie. Wstajesz, myjesz zęby, bierzesz prysznic, pijesz kawę, jesz śniadanie? A może robisz to w zupełnie innej kolejności, może masz swój niezawodny sposób na udany poranek? A teraz wyobraź sobie, że ktoś burz twoją rutynę. Że nie masz najmniejszego wpływu na to, jak przebiegnie Twój dzień, miesiąc, życie. Że zależy w 100% od kogoś, kto w najlepszym wypadku stara się dociec, o co Ci chodzi, ale to raczej jest walenie na ślepo. Czujesz dyskomfort na samą myśl o tym? Chcesz pozostać w swojej bezpiecznej skorupie i  nie myśleć o cierpieniu innych? Nie czytaj tego tekstu. Udaj się w inne zakątki internetu, gdzie kobiety z pięknie wymalowanymi paznokciami robią sobie selfie z kawą na tle idealnie białej kuchni. Zachęcam cię jednak do pozostania. Na koniec czeka na ciebie pokrzepiająca historia.

Proszę nie zrozumcie mnie źle. Nie ma moim zdaniem nic złego w prowadzeniu życia, które opiera się na przyjemnościach, albo unikaniu przykrości. Choć odnoszę wrażenie, że mało kto uznaje swoje za właśnie takie. Wielu z nas wydaje się, że codziennie walczy, że zmaga się z rzeczywistością, że ma ciężko, a co najmniej trudno. Marudzimy, psioczymy, żalimy się. Czyżby nasze życie było faktycznie takie kiepskie? Pisałam już o tym pytając was, czy doceniacie to, co macie? Z trochę szerszej perspektywy wynika, że nie. Marazm i marudzenie jest niestety dość powszechne, tymczasem, gdy zderzy się naszą, nawet najbardziej szarą rzeczywistość z…

…codziennością osób niepełnosprawnych okazuje się, że mamy niesamowicie wiele. Mamy możliwość decydowania o sobie i wpływania na swój los. I nie doceniamy tego.

Codzienność osób niepełnosprawnych jest bowiem często bolesna (dosłownie i w przenośni) i nie napawa optymizmem. Postaw się w ich sytuacji. Proszę wyobraź sobie znów, że jesteś niepełnosprawny. Być może zmagasz się z bólem trudnym do wyobrażenia, który towarzyszy ci każdego dnia. Może patrzysz na świat zupełnie inaczej niż większość, przez co trudno ci go zrozumieć i nie potrafisz wytłumaczyć, dlaczego reagujesz  autoagresją czy zamykasz się w sobie.

Jeśli jesteś osobą niepełnosprawną, niezależnie czy fizycznie, czy intelektualnie, to znaczy, że zawsze od kogoś zależysz. Że ktoś musi Ci pomóc się ubrać, najeść, pójść do lekarza. Może znaczyć, że ktoś w twoim imieniu wybiera prezent dla twojej mamy, opowiada lekarzowi, co cię boli i jak się z tobą obchodzić, byś pozostał spokojny. Wybiera za ciebie smak pasty do zębów i film w kinie. O ile jesteś w stanie dostać się do kina…

Zaskakująca większość osób niepełnosprawnych, z którymi pracuję znosi te wszystkie niedogodności z pogodą ducha i siłą, jakiej my – zdrowi, nie potrafimy sobie nawet wyobrazić. Chciałabym, żebyście to zrozumieli:

To osoby niepełnosprawne, które codziennie zmagają się z bólem i niemożnością robienia tego, co chcą są silne, nie my – osoby zdrowe. Powinniśmy uczyć się od nich tej siły, a często też wytrwałości i pogody ducha.

Nie żalę się, nie chwalę i nie czuję niedoceniona. Nie po to piszę ten tekst. Czuję autentyczną, niekłamaną radość z pracy, którą wykonuję. Zdarza się, że budzi to emocje. Spora część moich znajomych i rodziny nie rozumie, dlaczego zdecydowałam się przekwalifikować zawodowo i zostać opiekunem osób niepełnosprawnych. Nie widzą całego obrazu, tylko stereotypową, śliniącą się osobę, przykutą do wózka inwalidzkiego, wodzącą za tobą mglistym wzrokiem, której zmieniam „pieluchy”. Nie wiedzą, jak daleko są od prawdy…

A jest inaczej. Osoby, którymi się opiekuję, to cudowni, silni ludzie. Mają wyraziste osobowości, poczucie humoru i wrażliwość, jakiej brakuje mi u większości ludzi. Potrafią patrzeć na świat zupełnie niesztampowo, widzieć opcje, których ja często nie widzę. Praca z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie to genialny trening uważności. Dla nich wszystko jest tu i teraz.

Kontakt z osobami niepełnosprawnymi bardzo poszerza perspektywę. Jeśli zastanawiacie się czasem, jak zareagować, gdy spotykacie je na swojej drodze, jest tylko jedna rada: musicie zobaczyć w nich ludzi. Nieprzeciętnych, przyznaję, ale fantastycznych, zahartowanych w bojach życia, wartościowych ludzi…

 

praca z osobami niepełnosprawnymi
Zaraz będzie o tych pingwinach mowa…

I jeszcze jedno na koniec. Przyznaję, że w mojej pracy bywa ciężko: fizycznie, emocjonalnie, mentalnie. Sporo stresu i spora odpowiedzialność. Nie da się tego uniknąć, to cena, jaką płacą opiekunowie. Tak po prostu jest. Większość z nas to akceptuje. Ale za to dla przeciwwagi zdarzają się chwile, kiedy osobą, którą się opiekujesz, nie komunikująca się werbalnie, z silnym opóźnieniem umysłowym i autyzmem, wyciąga do ciebie rękę, przyciąga cię do siebie, przytula i pokazuje płynące jej z oczu łzy wzruszenia, kiedy zabierasz ją do położonego na wzgórzu zoo (tak, wcześniej przez godzinę pchasz wózek pod górkę i przeklinasz w myślach ten pomysł), w którym czekała na nią parada ulubionych pingwinów. Rozbeczałam się. Dla takich momentów, zdecydowanie warto podjąć pracę z osobami niepełnosprawnymi.

Zostawiam was z tą wizją. Obiecajcie mi, że pomyślicie chwilę o tym. O wszystkim, co wam przyjdzie do głowy, napiszcie mi proszę w komentarzach. Do następnego, Robaczki!

 

Zapewne zainteresuje Cię również

9 komentarzy

  1. Zdarza mi się narzekać, żalić itp.
    Ale kiedy widzę osoby niepełnosprawne, bardziej nieszczęśliwe to zaczynam się karcić. Bo wiem, że nie mam prawa do narzekania.
    Owszem nie wszystko wychodzi tak jak mi się marzy ale to jest życie.
    Podziwiam te osoby, że mimo tego co ich w życiu spotkało to potrafią walczyć i często cieszyć się z wszystkiego bardziej niż my zdrowi.

  2. Ta notka sprawiła, że zaczełam Cię cenić jeszcze bardziej. Podziwiam ludzi, którzy pomagają niepełnosprawnym. To, co mamy jest spełnieniem w porównaniu do tego, co mają osoby niepełnosprawne. ZAwsze w trudnych chwilach myślę o tym, że tak naprawdę, to jest całkiem super. Kilka razy w życiu miałam sytuacje marginalne, jeżeli chodzi o zdrowie i pamiętam moją trwogę i przerażenie w tych momentach. Na szczęście, za każdym razem z tego wychodziłam. Oby było zdrowie, reszta jest do zrobienia 🙂
    Pozdrawiam Mario <3

    Czy mogłabyś napisać notkę o nastrojach brexitowych w Szkocji? Ostatnio przeczytałam nieciekawy artykuł na temat wiz, które May chce wprowadzić… robi się nieciekawie, z dnia na dzień zastanawiam się, czy to oby nie strzał w stopę z tą wyprowadzką. Ironia losu.

    1. Magda, dzięki za dobre słowo. Oby było zdrowie…:) Ty jak zawsze czytasz w moich myślach: notka Brexitowa w planach, ale wymaga sporo researchu więc czeka na wolniejszą głowę. Ale będzie 🙂 Ja Ciebie również pozdrawiam Magdaleno i coś czuję, że jednak lepiej by było, gdybyś przyjechała do Edynburga <3

      1. Na pewno spróbujemy 🙂 Chciałabym Ci opowiedzieć moją długą historię związaną z oczekiwaniem na wyjazd aż od 10 lat i na pewno nie przepuszczę tej okazji. Chyba, że wprowadzą wizy, ale mam nadzieję, że to nie stanie się za szybko. Chciałabym pomieszkać w Edi chociaż rok, to coś, co po prostu muszę zrobić… Dzięki za ciepłe słowo, życzę miłego dnia 😉

  3. Bardzo ujęły mnie te słowa: „Czuję autentyczną, niekłamaną radość z pracy, którą wykonuję. Zdarza się, że budzi to emocje. Spora część moich znajomych i rodziny nie rozumie, dlaczego zdecydowałam się przekwalifikować zawodowo i zostać opiekunem osób niepełnosprawnych. Nie widzą całego obrazu, tylko stereotypową, śliniącą się osobę, przykutą do wózka inwalidzkiego, wodzącą za tobą mglistym wzrokiem, której zmieniam „pieluchy”. Nie wiedzą, jak daleko są od prawdy…”. Moim zdaniem, dobrze, że piszesz o takich ludziach. Nasze społeczeństwo nadal jest słabo poinformowane o życiu ludzi, którzy są zdani na łaskę innych i którzy swój los muszą oddać innym osobom i im zaufać. Smutna prawda. Każdy z nas może kiedyś być osobą niepełnosprawną, która nie będzie potrafiła odnieść szklanki z wodą. Nadal nabijamy się z ludzi nieszczęśliwych i mamy dziwną wizję osób na wózku. Kilka razy spotkałam się z pogardą i śmiechem ze strony innych w stronę chorej osoby.

    1. Martie, nikt z nie chce myśleć o tym, że może sam być niepełnosprawny albo, że po prostu będzie kiedyś stary i schorowany. To wymaga wyjścia ze strefy komfortu i zmiany stereotypowego myślenia, a przecież tego nie lubimy… Dziękuję Ci za komentarz i pozdrawiam!

  4. Poryczalam sie.. po tych pingwinach.

    Wiesz, nie znalam Cie wczesniej, nigdy nie bylam na Twoim blogu…

    Jestem teraz w takim punkcie w zyciu, ze szukam mentora, jak tym zyciem pokierowac zeby nie zawiesc siebie, dzieci, rodziny.

    Jestem w Niemczech. Chce sie odnalezc zawodowo. Mysle o pracy z osobami niepelnosprawnymi. Jestem zimna w wyborach, bo gdzies sie pogubilam, zatracilam swoje ja.. ale widzisz .. jedno zdanie zmiekczylo moja dusze.
    Bardzo sie ciesze, ze przeczytalam Twoj artykul.. po wklikaniu w google: dlaczego chce pracowac z osobami niepelnosprawnymi?

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *