Co to jest hygge? Marie Tourell Søderberg „Hygge. Duńska sztuka szczęścia”

Co to jest hygge?

Czytając tę książkę napisałam do przyjaciółki wiadomość o treści: Kochana. Czytam właśnie książkę o hygge. Słyszałaś o tym? To takie duńskie określenie na przyjemny stan relaksu, kiedy robimy coś super, z ludźmi, którzy są dla nas ważni. Gdy spędzam czas z Tobą, mam hygge. Dziękuję, że jesteś! Dziś więc będzie o książce, która pomaga zrozumieć, co jest dla nas ważne. Zapraszam do lektury, ale uwaga: najlepiej pod ciepłym kocem i z wielkim kubkiem herbaty…

Kojarzycie te migoczące światełka z okładki tej książki? Jestem pewna, że tak. O hygge zrobiło się bowiem bardzo głośno, a co za tym idzie, hyggowanie (hyggeling) stało się modne. Na fali ogólnego zachwytu Skandynawią hygge dostało szansę zaistnieć i przekonać do siebie miliony nie-Skandynawów.  Zdjęć z hashtagiem #hygge na Instagramie jest już ponad 1,7 miliona. Wielu moich znajomych chwali się, że hygguje, a i ja muszę przyznać, że oprócz socjologicznej ciekawości, odczuwam też pewien zupełnie nienaukowy pociąg do tej idei. Ale od początku.

Co to jest hygge?

Marie Tourell Søderberg – autorka książki, od której czerpię całą moją teoretyczną wiedzę o tym zjawisku, twierdzi, że hygge to sposób, w jaki Duńczycy nazywają odnajdywanie szczęścia w drobnych przyjemnościach. Autorka podaje przykłady, które pomagają pojąć, o co chodzi: dla mnie hygge to – pisze Marie -spacer po parku z siostrą i nasze rozmowy, śmiech i dokazywanie, jakbyśmy znów były dziećmi, słuchanie, jak deszcz bębni, po dachu, gdy z kubkiem herbaty w dłoni siedzę przytulona do swojego chłopaka, smakowanie wina w ogrodzie mojej mamy, kawa z przyjaciółmi, która przeciąga się do kolacji, a potem przeradza się w wieczór z drinkami, bo nikt nie chce, żeby spotkanie się skończyło.

Rozumiecie już, o co chodzi? O te wszystkie momenty, w których świadomie, choć bez zbędnego teoretyzowania o praktykowaniu uważności, cieszymy się chwilą. Jesteśmy tu i teraz, z ludźmi, których cenimy i kochamy i odczuwamy autentyczną przyjemność ze spędzania czasu właśnie w ten sposób. Dlatego moim pierwszym skojarzeniem z książką, był czas spędzony z przyjaciółką i dlatego do niej napisałam: chciałam, by pamiętała, że jest dla mnie ważna.

Hygge to stan istnienia, którego doświadczasz, kiedy w twoich relacjach z samym sobą oraz partnerem życiowym, a także organami podatkowymi i wewnętrznymi zapanuje harmonia.

Zabawne i jakże trafne podsumowanie duńskiej poetki i pisarki Tove Ditlevsten, kreśli obszary, w których równowaga i balans powinny zostać osiągnięte, by poczuć magię hygge. Są to zadowolenie z życia i wysoka samoocena, szczęśliwy związek, stabilna sytuacja finansowa i zdrowie. Jeśli „masz ogarnięte” w tych obszarach, nie ma powodu, byś nie odczuwał hygge często i cieszył się nim na co dzień.

Hygge ma wiele synonimów. Utożsamia je wspólnota, harmonia, energia, bezpieczeństwo i odpoczynek.

 

Co mnie pociąga w idei hygge?

Pisząc tę recenzję uśmiecham się. Podobnie było, gdy czytałam książkę Marie Tourell Søderberg. Idea chyba kręci mnie z wielu powodów, z których najważniejszym jest fakt, że jest spójna z moim światopoglądem. Wierzę bowiem, że każdy człowiek powinien być szczęśliwy. Nie tylko ma do tego prawo, ale również obowiązek! Wszyscy powinniśmy dbać o swój dobrostan  i jak najczęściej odczuwać satysfakcję z życia i poczucie harmonii. Wiele osób nie wie, że poczucie szczęścia to coś, o co powinniśmy dbać każdego dnia, nasza reakcja na rzeczywistość, a nie obiektywny stan, który nadejdzie po spełnieniu naszej listy oczekiwań.

I tu pojawia się kolejna dobra strona duńskiego fenomenu: hygge jest egalitarne. Każdy może je praktykować i nie ma tu żadnych wymogów wstępnych, ani zewnętrznych obostrzeń. Możesz mieć swoje hygge nawet, gdy inni uważają, że Ci nie idzie: nie masz kasy, kredytu hipotecznego, partnera, iPhona, dziecka, czy kota, który ładnie wyglądałaby na Instagramie. To wszystko nie jest ważne, jeśli Ty czujesz się dobrze ze sobą i robisz to, co lubisz.

Co to jest hygge?

Ostatni czynnik, którym hygge mnie uwiodło, jest fakt, że stawia ono na więzi, nie na materialne wyznaczniki statusu i posiadanie coraz większej ilości rzeczy (i zobowiązań). Nie musisz nic mieć, by hyggować, ale musisz być. Być blisko kogoś bliskiego, albo samego siebie. Najważniejsze, by skupić się na tej relacji. I to jest według mnie piękne i wartościowe.

 

Co mi się podoba w książce?

Co jeszcze podoba mi się w książce? Że promuje Danię i potęguje dumę z pochodzenia. Z „Hygge. Duńskiej sztuki szczęścia” wynika, że naprawdę bardzo fajnie być Duńczykiem. Że to kraj przyjazny i pełen możliwości, w którym żyją otwarci i dobrzy ludzie. Niekoniecznie idealnie zbudowani, mający sterylne biało-szare mieszkania i kariery na wysokich szczeblach. Dania to kraj zwykłych, szczęśliwych, autentycznych i szczerych ludzi. Zakochałam się w niej.

Widzicie więc, jak bardzo podobała mi się książka Marie Tourell Søderberg. Zachęcam każdego do zapoznania się z nią, bo robi dużo dobrego dla naszego poczucia dobrostanu, pozwala zatrzymać się i zastanowić, co dla nas ważne. Zostawiam Was z kilkoma ciekawymi cytatami:

Fajne cytaty:

Już nie wystarczy być dobrym obywatelem, który płaci podatki i zachowuje się jak należy; nie, teraz trzeba też robić karierę, mieć rodzinę i piękny dom, dbać o wygląd zewnętrzny i samorealizację – oraz opowiadać o tym wszystkim w mediach społecznościowych.

Zauważyłam, że w moim życiu najwięcej hygge też pojawia się właśnie wtedy, gdy przestaję wszystko kontrolować i pozwalam sobie na odrobinę luzu.

Najbardziej hyggeling czuję się w chwilach, kiedy na zewnątrz szaleją żywioły, a ja i moja rodzina jesteśmy bezpieczni i możemy rozpalić ogień, żeby się rozgrzać i oświetlić nasz dom.

Zawsze jestem z siebie bardziej zadowolona, kiedy uda mi się zrobić w ciągu dnia wszystkie rzeczy, które zaplanowałam, i stąd płynie dla mnie poczucie hygge. Mówię sobie wtedy: „teraz mogę wieczorem usiąść i hyggować. Zasłużyłam na to”.

Ośmielamy się być sobą przy innych ludziach, a to utwierdza nas w przekonaniu, że budujemy stabilne związki, a więc nigdy nie zostaniemy sami. To poczucie bezpieczeństwa ma ogromną wartość i jest jednym z najważniejszych źródeł szczęścia w naszym życiu. 

Gdzie możesz kupić tę książkę?

Znaliście wcześniej tę ideę? Jest Wam teraz bliższa? Mam nadzieję, że moja recenzja była dla Was cenna i pomocna, w podjęciu decyzji, czy warto tę książkę przeczytać. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego!

Zapewne zainteresuje Cię również

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *