Ulubione aplikacje przydatne w organizacji

Ulubione aplikacje przydatne w organizacji

Organizacja czasu, zarówno pracy, jak i wypoczynku, jest dla mnie niezwykle istotna. Nieskromnie przyznam, że uważam się za jedną z najlepiej zorganizowanych osób, jakie znam i potrafię skutecznie działać na wielu płaszczyznach. Wciąż udoskonalam mój system działania i staram się, by funkcjonowanie w jego ramach było jak najprzyjemniejsze. Dziś o aplikacjach, które – używane codziennie – ułatwiają mi życie i pomagają się zorganizować.

Codzienne używanie aplikacji w telefonie, na tablecie i komputerze, stało się nawykiem tak naturalnym, że nie zauważyłam kiedy „uzależniłam się” od nich. Te ulubione programy są ze mną, bo spełniają dwie główne funkcje: pomagają w organizacji i/lub uprzyjemniają mój dzień. Najbardziej lubię te, które łączą obie funkcje. Wielozadaniowość, jakiej każdy z nas podejmuję się każdego dnia, wymaga koordynacji różnych zadań i priorytetów, a system, który wspomagają ulubione „appki” działa u mnie sprawnie, odejmując mi mnóstwo główkowania i stresu.

Zastanowiłam się, nad koniecznością ich używania i doszłam do wniosku, że bez niech czułabym się jak bez ręki. Otwieranie ich przy każdym odpaleniu komputera i wiele razy w ciągu dnia na pozostałych urządzeniach, stało się nawykiem i rutyną – już się nad tym nie zastanawiam, po prostu to robię. Choć życie bez najnowszych technologii uważam za możliwe i nie wydaje mi się by było uboższe niż to nimi wypełnione, mój dzień wiedzie od użycia jednej  aplikacje do drugiej. Czy u Was jest podobnie?

W poniższym rozróżnieniu  celowo pomijam wszystkie aplikacje związane z social mediami oraz komunikatory i dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze – to chyba oczywiste, ze ich używam. Wszyscy to robimy. A po wtóre: uważam, że ich obecność w naszej codzienności wcale nie wspomaga dobrej organizacji czasu, często wręcz przeciwnie – powoduje marnowanie cennych minut na scrollowanie fejsbukowej tablicy.

Przechodząc do konkretów, oto lista moich ulubionych aplikacji (kolejność nie gra roli – używam ich zazwyczaj równolegle):

  • Evernote

To miejsce, gdzie trzymam  wszystkie notatki, pogrupowane w notatniki związane z konkretnymi dziedzinami życia. Mam więc notatnik z bieżącymi sprawami, tymi związanymi z blogiem i moim dzieciątkiem, a w nich linki do konkretnych narzędzi, artykułów, blogów i np. procedur, z którymi muszę się zmierzyć. Mam osobny notatnik urodowy, w którym zapisuję kosmetyki warte uwagi oraz taki o nazwie „styl”, w którym ostatnio po lekturze książki „Slow fasion. Modowa rewolucja”  Joanny Glogazy << klik po recenzję >> usystematyzowałam wytyczne odnośnie ubrań i stylizacji. Evernote jest prosty i bardzo intuicyjny, nie wymaga ciągłego zapisywania treści, gdyż aplikacja sama się aktualizuje, a zamknięcie notatnika powoduje automatyczny zapis zawartych w nim danych. Co mnie denerwuje w tej aplikacji? Fakt, że skrót klawiszowy ctrl+n, który w języku polskim oznacza nic innego niż głoskę ń, w aplikacji otwiera nową notatkę. Za każdym razem więc, gdy stosuję tę głoskę w pisowni (a uwierzcie mi, jest całkiem popularna w języku polskim!), zmuszona jestem anulować otwarcie nowego arkusza. Brrr… Muszę  koniecznie pogrzebać w ustawieniach i pokombinować jak to zmienić 🙂

  • Pocket

Na komputerze Pocket jest wtyczką zainstalowaną w wyszukiwarce, naciśnięcie której powoduje zapisanie na prostej liście odnośnika do obecnie przeglądanej strony. Genialnie proste, po prostu genialne. Dzięki użyciu Pocketa zapisuje w jednym miejscu wszystkie odkrycia, które uznam za warte uwagi lub mogące mi się przydać, na które natykam się w codziennym korzystaniu z internetu. Czasem linki „zimują” tam trochę dłużej, zanim znajdę czas, żeby doczytać artykuły czy uporządkować narzędzia (np. przenosząc część z nich do Evernote), zazwyczaj jednak rozprawiam się z nimi raz w tygodniu, gdy mam czas poczytać zaległości. Pocket daje możliwość tagowania linków, co ułatwia późniejszą ich klasyfikację.

  • Pintrest

Pintrest – nie wierzę, że jest ktoś, kto nie zna tej aplikacji. Służy mi ona, tak jak wszystkim, do zapisywania i przechowywania w jednym miejscu inspirujących zdjęć. Ostatnio bardzo przydał się przy tworzeniu moodboardu odnośnie „rewitalizacji” mojego stylu ubierania. Wtyczkę pintresta mam rzecz jasna podpiętą do wyszukiwarki, a zainstalowanie mobilnych aplikacji na telefon i tablet umożliwia zapisywanie zdjęć w jednej docelowej lokalizacji ze wszystkich urządzeń, z których korzystam.

  • Bloglovin’

I znów miejsce, gdzie trzymam razem wszystkie elementy danej kategorii. Tym razem blogi. W moim feedzie przewijają się nieprzeczytane wpisy, a ja w wolnej chwili mam przygotowany materiał do prześledzenia nowości u ulubionych autorów. Wystarczy tylko wybrać post, który mnie zainteresuje. Te, których czytać nie mam ochoty oznaczam jako przeczytane, a gdy zorientuję się, że któryś blog dominuje w tej kategorii  – wyrzucam go z listy, bo wygląda na to, że jednak nie chce mi się go śledzić. Irytujący w tej aplikacji może być – wysyłany na maila – system poleceń bazujących na dotychczasowych wyborach, ale łatwo go wyłączyć w ustawieniach.

  •  Spotify

Nie wiem, gdzie ludzie słuchają muzyki, bo jakoś nigdy nie byłam melomanem i nie miałam rozbudowanych potrzeb w tym zakresie, ale ja – o ile tylko nie słucham radia – wrzucam sobie którąś z przygotowanych wcześniej playlist i sunę dalej w rytm muzyczki, którą lubię. Na pewno znacie Spotify z jej możliwościami dostosowania wybieranej muzyki do gustu, nastroju i czego tylko chcecie. W wersji bezpłatnej aplikacja serwuje nam reklamy, ale w moim odczuciu nie są one specjalnie irytujące.

  • Cinkciarz.pl

Aplikacje bankowe i mobilny cinkciarz.pl. Hm… To M. nauczył mnie swojej daily rutine, w ramach której należy regularnie sprawdzać stan konta i poziom wydatków. Zainstalowane w telefonie i tablecie aplikacje obsługujące nasze konta bankowe, zarówno brytyjskie, jak i polskie, umożliwiają tę kontrolę czyniąc ją szybką i bezbolesną. Do tego przelewy w kilka sekund. Wsparciem dla systemu jest mobilna wersja kantoru, z którego korzystamy rozmieniając pieniądze – cinkciarz.pl. Szybko i sprawnie pozwala sprawdzić kurs walut i wybrać dogodny moment na transfer środków. Ostatnio połączenie tych aplikacji bardzo mi się sprawdziło, gdy w przerwie w pracy musiałam wymienić waluty, bo kurs był wart grzechu.

  • Transport for Edinburgh

lub każda inna aplikacja komunikacji miejskiej w waszym mieście (o ile efektywnie działa!). Nie korzystam z komunikacji miejskiej przesadnie często, ale jeśli już – chcę wiedzieć dokładnie za ile minut przyjedzie mój autobus i jak najszybciej dojechać do wskazanego punktu. Transport for Edinburgh świetnie sobie z tym radzi. Niczego więcej nie wymagam od aplikacji komunikacyjnej.

  • Ling.pl i Memrise

Żyjąc w kraju, w którym język urzędowy nie jest moim pierwszym językiem prawie codziennie muszę korzystać ze słownika. Właściwie nie muszę, tylko chcę. Niezależnie od zadowalającego poziomu moich umiejętności lingwistycznych, zawsze znajdzie się słówko, którego nie znam albo nie jestem pewna jak zapisać. Eksploruję więc linga non stop. Do tego w wolnych chwilach  (co najmniej raz dziennie) staram się uczyć nowych zwrotów i szlifować znane używając do tego Memrise – genialnej platformy learningowej, na której możecie znaleźć setki kursów lingwistycznych (i nie tylko) na różnych poziomach zaawansowania. Metoda jest bardzo fajna, wymaga bowiem ciągłego powtarzania (podlewania słówek-roślinek), samodzielnego ich zapisywania, łączenia z definicjami i wymową. Nauka praktycznie bezbolesna, do tego ładna szata graficzna.

  • WordPress

Mobilny wordpress na telefon i tablet. Wiadomo, chcę mieć dostęp do mojej platformy blogowej zawsze i wszędzie, w związku z tym naturalne jest, że korzystam z mobilnej wersji na telefon i tablet. Dzięki temu zawsze mogę sprawdzić co się dzieje, a także zapisać pomysły na kolejne posty od razu w aplikacji, w której je piszę.

  • Kindle i Netflix

Każdy potrzebuje rozrywki. Jestem wręcz zdania, że potrzebujemy jej każdego dnia, choć nie zawsze mamy wystarczająco dużo czasu by usiąść z książką lub do serialu czy filmu. Dlatego zawsze mam pod ręką mobilną wersję aplikacji kindla (nie posiadam samego urządzenia, bo specjalnie kupiłam tablet, który ma tę funkcję, a także wiele innych) i w wolnych chwilach podczytuję bieżącą lekturę. Pewnie, że najbardziej lubię papierowe wersje i czytanie godzinami pod kocem z herbatką, ale – przyznajcie szczerze – kto ma dziś czas na takie rytuały? Ja niestety jedynie od święta. Tak samo sprawa ma się z sztuką wizualną. Nie bardzo mam czas żeby przysiąść i obejrzeć kilka odcinków ulubionego serialu, ale zdarza się, że znajdę czas, by nadrobić choć jeden epizod. I po to mi mobilny Netflix. Większość seriali, które obecnie oglądam, czeka bowiem na mnie właśnie na tym portalu.

I jeszcze jedno. Niezwykle istotne w całym tym moim systemie była synchronizacja powyższych aplikacji, tak by sprawnie działały na wszystkich używanych przeze mnie urządzeniach.  Nie było to trudne, bo są one wszak zaprojektowane by kompatybilnie funkcjonować na wielu urządzeniach.  Aplikacji, która nie działałby na którymś z urządzeń, albo nie aktualizowała się względem zmian wprowadzonych na pozostałych „składnikach systemu”, po prostu nie używałabym. To najważniejszy krok, który realnie wpływa na komfort użytkowania mobilnych aplikacji ,a także na poczucie, że mogę na nich polegać, bo odwalą za mnie robotę, do której je zaprojektowano.

A jakie są Wasze ulubione aplikacje? Z czego korzystacie, by lepiej się zorganizować, a jakich appek by sprawić sobie małą przyjemność? Aha, no i tak się właśnie zastanawiam na najbliższą przyszłość – czy możecie polecić ciekawe aplikacje nazwijmy to fitnesowe? Takie, w których możesz wybrać zestaw ćwiczeń na kilka minut zanim dziecko się nie obudzi, a jak się da, to zrobić więcej niż jeden zestaw? Będę wdzięczna za wszelkie rekomendacje!

Wszystkie użyte w tekście loga aplikacji stanowią własności ich właścicieli i są ich znakami towarowymi. Grafika „ulubione aplikacje” jest mojego autorstwa.

Zapewne zainteresuje Cię również

4 komentarze

  1. Piękna grafika !!! Ja ledwo umiem coś narysować w paincie 🙂 Zaraz ściągam evernote choć u mnie system notatek polega na tym, że owszem notuje i na tym koniec….. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *