Wynajem pokoju i mieszkania w Edynburgu. Kompleksowy poradnik

wynajem mieszkania lub pokoju w Edynburgu

Jak wiecie, mieszkam w Edynburgu prawie 4 lata. W tym czasie wynajmowałam pokój od rodziny mojego M. (pisałam wam o tym,  we wpisie Początki na emigracji w Szkocji. Co trzeba załatwić i jak to zrobić?), mieszkanie od agencji nieruchomości i mieszkanie od prywatnego, ale legalnie działającego landlorda (wynajmującego czyli właściciela nieruchomości). Każda z tych opcji ma swoje wady i zalety, a wiele zależy też od tego jak traficie.

Obecnie mieszkam w swoim domu i tę opcję zdecydowanie lubię najbardziej 🙂  Btw, jeśli interesuje Was post o zakupie mieszkania w Szkocji, dajcie mi znać, jak zawsze chętnie podzielę się doświadczeniami i wiedzą. Dziś dla wszystkich „zielonych” w temacie wynajmu nieruchomości (lub ich części) w Edynburgu, kompleksowy poradnik, jak to zrobić, żeby się nie naciąć.

Muszę od razu zaznaczyć, że nie mam najlepszych doświadczeń, jeśli chodzi o wynajem. Nie było dramatu, jednakże nie znosimy z M. od kogoś zależeć, dlatego bardzo szybko (po 2 latach na szkockiej ziemi) kupiliśmy własny kąt. Na początek jednak wynajem jest opcją idealną, ponieważ i tak nie macie innej. 🙂 Możecie się ponadto zorientować w topografii miasta, przekonać, w której jego części pracujecie i lubicie spędzać wolny czas, a także obczaić inne czynniki, które mogą być dla was ważne: bliskość dobrych szkół (w Szkocji obowiązuje rejonizacja), pubów, instytucji kulturalnych, gór czy morza. My pokochaliśmy mieszkanie na północy miasta i walking distance nad morze, dlatego właśnie w tej części postanowiliśmy zamieszkać na stałe.

Ale dość rozważań wstępnych. Jest dużo zagadnień które należy omówić, więc przechodzę do konkretów.

Rodzaje wynajmu

Istnieje kilka opcji prawno-organizacyjnych wynajmu mieszkań w Szkocji. Od ich charakterystyki zależy to, jak wygląda proces rekrutacji na tenanta (najemcę), wasze przyszłe prawa i zobowiązania, czasem także cena i kilka innych czynników, o których za chwilę. Oto wspomniane opcje:

– przez agencję nieruchomości

Jest to rozwiązanie względnie pewne i zawsze w 100% zgodne z prawem. Agencja bierze też na siebie większość formalności, a w każdym razie informuje was, jakich dokumentów wymaga oraz co i kiedy macie przedłożyć/załatwić.  Możecie otrzymać też potwierdzenie dla innych instytucji np. pod hipotekę, że jesteście wiarygodnym płatnikiem.

Gdy cokolwiek zepsuje się w mieszkaniu, obowiązkiem agencji jest naj najszybciej to naprawić, żeby wasz komfort życia nie ucierpiał. Niestety nie zawsze „jak najszybciej” agencja rozumie w ten sam sposób, co my i naprawy i wymiany zniszczonych mebli bywają odwlekane. Ponadto wszystkie sprzęty zasilane energią elektryczną w mieszkaniu  zarządzanym przez agencję oraz wszelkie instalacje podlegają rocznym inspekcjom i są certyfikowane.

Tyle plusów. Minusem bywają wyższe ceny, choć nie jest to regułą. Ponieważ rynek nieruchomości w Edynburgu nie należy do najłatwiejszych dla najemców agencje często organizują castingi i zdarza się, że dosłownie trzeba o mieszkanie walczyć. Zawsze też wymagają tzw.  credit check, czyli ocenę wiarygodności kredytowej (często połączoną z oceną zdolności kredytowej).

– bezpośrednio od zarejestrowanego landlorda

Tu również obowiązuje szereg formalności, ale z moich doświadczeń wynika, że prywatni landlordzi nie są tak dociekliwi i dokładni w kompletowaniu zabezpieczeń. Mają często jednak swój sposób na ewentualną nieuczciwość: domagają się wysokiego i płatnego z góry depozytu (deposit). Normalną praktyką jest, że wynosi on od 100 do 200% miesięcznego czynszu najmu. Zdarza się, że trudniej z nimi coś załatwić i irytują się, gdy trzeci raz wzywasz kogoś do naprawy pieca.

– na czarno

Nasz pierwszy pokój wynajmowany od rodziny M. był „na czarno”. Nie mieliśmy umowy, z tego co pamiętam, nie byliśmy także dopisani do Council Tax (podatku na rzecz miasta płaconego miesięcznie w ramach tzw. tax band od A (najtańszy) do H (najdroższy). Więcej informacji o najnowszych kwotach pod tym linkiem <<klik>>) Jak się zapewne domyślacie nie jestem fanką takiego rozwiązania. Nie mieliśmy żadnych praw i instytucji odwoławczych, płaciliśmy natomiast wszystkie zobowiązania. Moja niezależna dusza cierpiała w najmniejszym i obiektywnie najgorszym pokoju w mieszkaniu, choć – co na początku było absolutnie najważniejsze – koszty były niskie. Wiem, że do dziś można znaleźć sporo pokoi (bo raczej nie mieszkań), w których nierzadko mieszkają też sami właściciele i wynajmują pokoje na czarno. Nie obowiązuje credit check, nikt się nawet nie zająknie o umowie najmu. Nikt nie płaci podatku. Jest tanio. Wybór należy do was.

Wynajem pokoi

Mimo nieprzyjemnych doświadczeń uważam, że na początek najlepszym rozwiązaniem jest wynajęcie pokoju. Oczywiście generuje to najmniejsze koszty i jest najmniejszym obciążeniem dla imigracyjnego budżetu. Najtańszy pokój dla jednej osoby (single bedroom), jaki znalazłam (nie miał zdjęć, więc sami się domyślcie standardu) kosztował £320. Było niewiele opcji w okolicach £350, cenny raczej wahały się w okolicach £400-450. Pokoje dla par są droższe – między £450 a £600. Niektóre ceny zawierały już wszystkie płatności w cenie (all bills included) a niektóre nie. Zwracajcie proszę na to uwagę.

Wynajem pokoju to poza mniejszym kosztem także mniejsza ilość formalności, choć i tu zdarza się credit check  i sławetne castingi. Czasem jest zabawnie, a czasem żenująco.

wynajem pokoju  mieszkania w Edynburgu

Koszty wynajmu mieszkań

W Wielkiej Brytanii wielkość mieszkań ocenia się po ilości sypialni. Tak po prostu jest i kropka. Nikt nie bawi się w metraże, chyba że chodzi o lokale handlowe czy biurowe. Tak czy siak na mieszkanie składa się kuchnia, łazienka, salon i podana w ogłoszeniu liczba sypialni. I tak: najtańsze mieszkanie 1 bedroom  znalazłam za £600, a najtańsze z 2 bedroom za £800 miesięcznie.W dalszej części artykułu znajdziecie listę najważniejszych stron, na których możecie szukać swoich nieruchomości, sami więc przyjrzycie się dokładnym cenom.

Niezależnie czy planujecie wynająć mieszkanie czy pokój (i od kogo), dokładnie czytajcie ogłoszenie i umawiając się na oglądanie, zadawajcie jak najwięcej pytań. Przy którymś spotkaniu nabierzecie doświadczenia  i pytania nasuną się same. Na co według mnie warto zwrócić uwagę?

Moje rady

Wynajmując nieruchomość uważajcie na stare budynki. Choć często z zewnątrz wyglądają uroczo, najczęściej panuje w nich wilgoć. Wystrzegałabym  się lokali z pojedynczą szybą w oknach (single glazing zamiast double glazing).

Niestety nowe budynki nie gwarantują, że nie będzie wilgoci, ale dzięki ociepleniu i nowym plastikowym oknom jest w nich cieplej. Moje doświadczenia mówią, że najlepiej wypadają budynki murowane z cegły, które są stosunkowo ciepłe i stosunkowo such. Z naciskiem na stosunkowo.

Tu małe zastrzeżenie: generalnie standard mieszkaniowy jest niższy niż w Polsce, oczekiwanie więc przestrzeni, gładzi na ścianach i płytek w całej łazience, może doprowadzić was do frustracji.

Zwróćcie koniecznie uwagę na wymaganą wysokość depozytu oraz dopytajcie o warunki jego odzyskania. Ma to też związek z przyłożeniem się do tzw. inspekcji początkowej, o której więcej za chwilę.

Bądźcie szybcy w podejmowaniu decyzji. Ponieważ najemców szukających ładnych lokali w dobrej cenia jest zawsze więcej niż tych lokali, trzeba się decydować szybko. Trudno wynająć coś ładnego w rozsądnej cenie, ale nie jest to niemożliwe. Ja zawsze stawałam na czystą i schludną łazienkę i kuchnię.

Zastanówcie się też, na jakie kompromisy jesteście gotowi pójść. Czy będzie to wyższa cena, chłód w mieszkaniu, odległość do pracy, sklepów czy centrum miasta. Czy jesteście gotowi mieszkać w dzielnicy cieszącej się złą sławą, mieć dużo współlokatorów albo dzielić klatkę schodową z ludźmi żyjącymi z benefitów i mającymi pięcioro dzieci, którymi niekoniecznie się zajmują. Najprawdopodobniej w którymś z tych obszarów będziecie musieli odpuścić.

Magia kodu pocztowego, czyli jakich dzielnic unikać

W Wielkiej Brytanii powszechna jest opinia, że istnieje coś takiego, jak magia i przekleństwo kodu pocztowego (post code). Moim zdaniem nie do końca jest to tak, że są złe i dobre dzielnice. W tych naprawdę dobrych raczej się nie wynajmuje mieszkań, bo tam stoją same domy i można je kupić jak się ma pół miliona (Barnton, Blackhall).

W większość dzielnic towarzystwo jest mieszane, są fantastyczni ludzie i ci, z którymi nie chcielibyście się spotkać w ciemnym zaułku. Są ulice, a nawet domy, zupełnie bezpiecznie i takie, gdzie od wejścia czuć patologię. Trudno mi rekomendować wam coś konkretnego, jednakże ja unikałabym: Muirhouse (EH4), West Pilton (EH4), Wester Hailles i Sighthill (EH11), Nidrie/Craigmillar (EH16). Wiem jednak, że wiele osób, które tam mieszkają i czują się bezpiecznie, nie zgodziłoby się ze mną. Drylaw, na którym mieszkam ja też ma mieszane opinie, a nie uważam, że jest na co narzekać. Podobnie jest z Leith, Portobello czy Granton oraz bardziej na południu położonym Gorgie.

Obiegowa opinia mówi też, by unikać mieszkań w blokach, bo w nich mieszka patologia, pozostająca całe życie na zasiłku. Takie było założenie budowania bloków: miały stanowić enklawy dla tych, którzy nigdy nie pokuszą się nawet o pomysł by kupić sobie lokal mieszkalny, oczekujących od państwa, że zabezpieczy je w kwestii mieszkaniowej. I tak do dziś część -nierzadko znaczna – to tzw. mieszkania councilowskie.

Długość umowy

Terminy short term let i long term let odnoszą się do spodziewanej długości umowy najmu. Przyjmuje się, ze short term let wynosi poniżej 1 roku. Jeżeli podpisujecie to Short Assured Tenancy Agreement to w myśl Housing (Scotland) Act z 1988 roku, macie prawny obowiązek mieszkać (lub płacić) za okres, na który zawarta jest umowa bez możliwości jej wcześniejszego wypowiedzenia. Zawsze sprawdzajcie na jak długo podpisujecie umowę i starajcie się wystrzegać tych dłuższych niż 6 miesięcy. Jeżeli dobrze będzie się wam mieszkać umowa automatycznie będzie się przedłużać, a jeżeli nie – po co męczyć się aż rok?

Trudno jest znaleźć landlordów i agencje, które zdecydują się wynająć wam mieszkanie na krócej niż pół roku, ale może się wam poszczęścić jeśli zamierzacie wynająć pokój. Analogicznie long term let odnosi się do wynajmu na okres dłuższy niż 1 rok.

wynajem pokoju  mieszkania w Edynburgu

Skróty i terminy pojawiające się w ogłoszeniach:

  • minimum term – okres minimalny
  • pcm – per calendar month – za miesiąc kalendarzowy
  • pm – per month – za miesiąc
  • pw – per week – za tydzień
  • F/T worker – full time  worker – osoba pracująca na cały etat
  • DSS – Department of Social Security – pojęcie używanie na określenie osób będących beneficjentami zasiłków. W ogłoszeniach często można znaleźć „No DSS”
  • EPC – Energy Performance Certificate (stosowany wymiennie z EER Energy Efficiency Rating) – wskaźniki efektywności energetycznej w mieszkaniu. Powiedzą wam, czy będzie ciepło, czy raczej nie. Im wyższy wskaźnik (cyfra lub litera alfabetu) tym lepiej. Nigdy nie widziałam mieszkania ze wskaźnikiem wyższym niż B. Jeśli interesuje was temat, tu znajdziecie więcej informacji.
  • Landlords Registration Number – numer rejestracyjny prywatnego landlora, będący dowodem na to, że jest zarejestrowany i legalnie wynajmuje mieszkanie.

Inspection początkowa

Gdy już uda wam się znaleźć wymarzone mieszkanie i przebrniecie przez wszystkie formalności – najlepiej ZANIM, lub w ostateczności w pierwszych dniach w nowym lokum – powinna odbyć się inspekcja początkowa. Może to być wizyta przedstawiciela agencji (bywa, że z nagraniem wideo) lub wypełnienie formularza przesłanego z agencji odnośnie stanu mieszkania i poszczególnych sprzętów. Warto poświęcić na nią sporo czasu, zrobić zdjęcia, przyjrzeć się dosłownie wszystkim meblom, ścianom, podłogom i wyposażeniu i koniecznie zgłosić WSZYSTKO, co czyni je nie idealnymi. Ma to spróbować uchronić was przy rezygnacji z umowy najmu z ponoszenia kosztów zniszczenia mienia. Napisałam spróbować, bo batalie z agencjami są koszmarami i mało kto odzyskuje 100% wpłaconego depozytu.

Strony, na których możecie szukać ogłoszeń

spareroom.co.uk

lettingweb.com – tylko mieszkania

easyroommate.com – tylko pokoje

citylets.co.uk

gumtree.com

roomster.com – tylko pokoje

espc.com

zoopla.co.uk

rightmove.co.uk

+ strony agencji nieruchomości, takie jak: DJ

Inne opcje (których ja nie polecam i uważam, że wstyd tak robić)

– zarejestrować się jako bezdomny i mieszkać w B&B (Bed &Breakfast) i ubiegać się o

– mieszkanie socjalne :(. Bez komentarza. Jeśli kręcą was benefity, drobne oszustwa podatkowe i jesteście przedstawicielami tej niechlubnej polskiej „zaradności”, która uważa powyższe rozwiązania za słuszne, mój blog nie jest miejscem dla Was.

Dajcie mi koniecznie znać czy są jeszcze jakieś wątpliwości i czy artykuł wam pomógł znaleźć wymarzone lokum. Pozdrawia was i do następnego Robaczki!

 

Zapewne zainteresuje Cię również

12 komentarzy

  1. Mario, dziękuję za tę notkę, czuję, że jestem jedną z kilku osób, o których myślałaś pisząć ją 😀
    Zakup domu też mnie interesuje, jednak trochę mniej, niż nastroje brexitowe, oraz bardziej przyziemne realia życia, jak znalezienie pracy 🙂
    Aczkowiek oficjalnie daję Ci znać, że interesuje mnie taki post 🙂
    Wynajęcie mieszkania chyba najbardziej spędza mi sen z powiek, nie wiem totalnie od czego zacząć, mieszkając jeszcze w Polsce.
    Myśleliśmy o zaczęciu od małego pokoiku, znalezieniu pracy, a dopiero po jakimś czasie przeniesieniu się do mieszkania w pobliżu pracy.
    Ale, ale… oby cokolwiek wynająć na start, potem będziemy mogli trochę
    ‚powybrzydzać’ 😉
    Pozdrawiam

  2. Wyprowadzamy się do Szkocji w Lipcu 😛 daleko nie mamy bo z Uk ale i tak stres jest lekki. Mogę powiedzieć że też jestem zainteresowana tematem kupna mieszkania czy domu więc chętnie przeczytam taka notkę 😉

  3. Rewelacyjna strona 🙂 rzetelnie, konkretnie…cieszę się, że akurat teraz tutaj trafiłam. Mój syn szuka właśnie 2-osobowego pokoju na 2 miesiące i wszystkie wskazówki tu zawarte na pewno bardzo mu pomogą 🙂 na razie szukamy po omacku, ogłoszenia bywają ..dziwne, a czas ucieka )) a już podanie linków – bezcenne 🙂
    Zaraz mu wszystkie prześlę, może wreszcie coś się uda 🙂

  4. My też wyjechałyśmy do Szkocji. Niestety praca była tylko w hotelach. Z Edynburga po dwóch miesiącach wyjechałyśmy do Glasgow i sytuacja ta sama: praca tylko w hotelach, zaś w fabrykach tylko kontrakty zerogodzinowe. :/ W czerwcu 2015 r., czyli po trzech miesiącach emigracji wróciłyśmy do Polski, zadłużone, z pustymi kontami… Nadal żałuję, że się nie udało. Dzisiaj wiem, że nie mając w UK kogoś, kto pomógłby w pierwszych tygodniach pobytu, wyjazd z Polski nie ma sensu. Jedna zapłata za mieszkanie, kaucja, rachunki, bilety, jedzenie i 3000 nie ma w ciągu miesiąca. A do tego jeszcze hostel, bo po przylocie trzeba gdzieś zatrzymać się. 🙁 Miałyśmy wielkie plany i marzenia, sformalizowanie związku. Nie wyszło. Znowu jesteśmy w Polsce. 🙁 Teraz nie możemy wyjść ze spirali długów, bo zaczynać w Polsce od nowa nie jest łatwo… 🙁

    1. Przykro mi czytać, że miałyście takie negatywne doświadczenia. Generalnie na początku chyba lepiej wziąć jakąkolwiek pracę i nie zbankrutować, a potem małymi krokami zmieniać. I wyjeżdżając naprawdę trzeba się dobrze przygotować. Moje doświadczenia są zupełnie odmienne od waszych i smutno mi, że nie poznałyście Szkocji z dobrej strony. Pozdrawiam Was i życzę powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *