Zalety życia na emigracji w Szkocji

Moje cele na 2019 rok
Kilka tygodni temu opublikowałam post o wiele mówiącym tytule Minusy życia na emigracji w Szkocji. Absolutnie nie jest jednak tak, że uważam życie tutaj za nieprzyjemne, czy jestem nieszczęśliwa – jest wręcz przeciwnie. Dostrzegam negatywy mojej sytuacji, ale i tak uważam, że wyjazd za granicę to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Dziś o tym, dlaczego mi i mojej rodzinie tak tutaj dobrze. Dowiedzcie się, jakie są zalety życia na emigracji w Szkocji. Zapraszam
 
Główne zalety, jakie dostrzegam po niemalże trzech latach życia w szkockiej stolicy – Edynburgu to:
Święty spokój i poczucie stabilizacji

Najprościej mówiąc, tu jest po prostu tak, że nie stresujesz się życiem. System jest tak zaprojektowany, że jeśli pracujesz i kolokwialnie mówiąc niezbyt dużo chlejesz czy ćpasz to stać Cię na wszystkie podstawowe rzeczy: mieszkanie, samochód, jedzenie, wakacje, ubrania, itp. i to w dość wysokiej jakości (no może poza mieszkaniem)

Zarabiasz w jednej z najsilniejszych walut świata,

która jest warta nawet 6 x tyle co złoty, przeliczanie na euro czy dolary też nie boli, stać cię na więcej niż w Polsce. Ceny są bardziej wyważone w stosunku do zarobków i po prostu stać Cię na więcej. Wśród wielu naszych znajomych dominuje pogląd, że Polska jest strasznie droga. Nie wiem, jak to działa, ale nam mimo, że zarabiamy w funtach, wyjazd do Polski rujnuje kieszeń.

Zalety życia na emigracji w Szkocji
Edynburg. Widok na Arthur’s Seat
Czas wolny na pasje i rozrywkę
Pracujesz ile chcesz. Bo masz możliwość wyboru, czy harujesz  jak wół czy „robisz” part time i masz więcej czasu na przyjemności ( i mniej pieniędzy rzecz jasna, ale też Ci starcza). Ja przez pierwsze kilka miesięcy naszego pobytu w Szkocji nie pracowałam 40 h w tygodniu tylko powiedzmy 25-30 i miałam mnóstwo czasu na basen, bieganie, rower, angielski, spotkania z nowo poznanymi ludźmi. M. chodził na siłownię i ciągle jeździliśmy na motorze. Teraz jest inaczej, bo spędzamy cały czas z córką, ale to wciąż nasz wybór.
Szacunek dla ludzi i przyjazne instytucje
Od urzędów przez banki po pracodawców i prawo pracy.
Na początku byłam nieustannie zdziwiona. Na przykład idę do urzędu, wchodzę zestresowana, a tu pani miła i kompetentna i wszystko załatwione w 15 minut. I tak za każdym razem. Wszędzie. Taki standard.
Nie dam sobie  też wmówić, że przez rządy Davida Camerona Polaków w Szkocji traktuje się jak obywateli drugiej kategorii. Nie wiem, jak jest w Anglii, ale Szkoci z racji swojej zakorzenionej niechęci do angielskiego imperializmu i góralskiej otwartości – traktują imigrantów jak równych sobie.
Poczucie “sprawczości”, jakiego w Polsce mi brakowało
Tu wiem, że jeśli się postaram, to mogę coś osiągnąć. Np. jak oszczędzę to kupię mieszkanie, albo wykaże się w pracy to dostanę awans. W Polsce to, co mi się przydarzyło wydawało się być zazwyczaj dziełem przypadku.
Tolerancja i wielokulturowość

Rasizm jest tu czymś absolutnie nie do przyjęcia i wszelkie jego przejawy są surowo karane zarówno w prawie, jak i za pomocą społecznego ostracyzmu. Ja ten wielokulturowy tygiel uwielbiam. Mamy więc przyjaciół i znajomych: Hindusa, Szkotkę, Francuzkę, Czeszkę, Australijczyka, Irlandkę. Według mnie to bardzo człowieka rozwija, uczy wiele o innych kulturach, sposobach myślenia. Np. na Wigilię 2 lata temu zaprosiliśmy Hindusa i on cały wieczór nas pytał o naszą religię, jak to jest z tym bogiem w trzech osobach i o zwyczaje, a potem zrobił nam wykład o hinduskich bóstwach i reinkarnacji poparty obrazami w tych kolorowych strojach i makijażach. Do końca życia tego nie zapomnę. 😊

Szkocja i Edynburg są przepiękne

Edynburg zachwyca piękne i przystępnością. Szkocjkie krajobrazy zapierają dech w piersi. Ja jestem zakochana w tym kochającym naturę kraju i zróżnicowanym krajobrazie. Zresztą, popatrzcie sami:

Zalety życia na emigracji w Szkocji
Urocza uliczka w North Berwick, nadmorskiej miejscowości 20 minut jazdy od Edynburga

 

Zalety życia na emigracji w Szkocji
Edynburg. The Shore

 

Zalety życia na emigracji w Szkocji
Edynburg. Deans Village

Wszystkie zdjęcia są zrobione przeze mnie lub moich bliskich 🙂

 Jak Wam się podoba nakreślona przeze mnie charakterystyka szkockiej egzystencji? A może żyjecie tu tuż obok mnie i macie inne doświadczenia? Jak zawsze czekam na komentarze. Już dziś mogę Wam obiecać, że w przyszłą środę pojawi się na blogu artykuł dotyczący konkretnie realiów życia, pracy i cen, tak byście mieli pełny obraz życia w szkockiej stolicy. Do zobaczenia!

Zapewne zainteresuje Cię również

16 komentarzy

  1. hej, wpadłam przypadkiem na Twojego bloga, ponieważ mój ojciec wyjeżdża (prawdopodobnie na stałe..) do Szkocji. Ja jestem w 2 liceum, planuję (na razie to są mgliste plany) zdawać na stomatologię, ale jeszcze dużo może się zmienić. I gdzieś z tyłu głowy mam myśl o zostaniu u taty na studia (oczywiście gdy on już się tam zagnieździ, a to wszystko nie jest takie pewne). wiązałoby się to ze znalezieniem pracy(w moim przypadku, miałabym jakieś 19 lat) i podjęciem studiów. i chciałam spytać o Twoją opinię o tym pomyśle, z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam:)

    1. Marysiu, przepraszam za zwłokę w odpowiedzi na Twój komentarz. Myślę, że studia na brytyjskiej uczelni to zawsze jest dobry pomysł, bo otwierają więcej drzwi. Poza tym Twój angielski wzniesie się na zupełnie inny poziom, będziesz miała całe potrzebne branżowe słownictwo, a możesz też dzięki stażom i tzw. work placement zyskać wartościowe kontakty w branży. Myślę, że dla Ciebie dobry czas, żeby zaiteresować się, jakie są kryteria przyjęcia na studia tu i zacząć działać w tym kierunku. Powodzenia!

  2. Ja i mój chłopak myślimy o emigracji właśnie do Szkocji – nie wyobrażam sobie przeprowadzić się gdzie indziej, właśnie z tych powodów, które wymieniłaś 🙂 Poza tym lubię szkocką pogodę. Mam nadzieję, że za jakiś czas tam zamieszkamy. Chcemy spróbować w Inverness 😉

  3. Witam, piękny blog … czytam z zainteresowaniem 🙂
    Tez mieszkam za granica ( w Szwajcarii ) również piękny kraj ale od pewnego czasu ma więcej minusów niż plusów.
    Mam brata w Aberdeen i coraz częściej zastanawiam się nad wyjazdem …

    1. Witaj Olu, to ciekawe co piszesz, bo myślałam, że Szwajcaria jest krainą mlekiem i miodem płynącą… O jakiś wadach myślisz? Szkocja też nie jest idealna, ale mnie wciąż mnie zachwyca.

  4. Czesc 😉 to znowu ja, Magda, pisalam komentarz wczesniej pod Twoim postem na temat emigracji 🙂 Piszesz tu o tym, ile na poczatku mialas przygod z urzedami oraz wchodzisz na temat pierwszych miesiecy w nowym kraju… moze to jakis pomysl na nowa notke? Bardzo, bardzo, bardzo chetnie dowiedzialam sie, jak wygladaly Wasze pierwsze miesiace w Edinburghu dokladniej – co musialas zrobic, zalatwic, jakie rady mialabys na poczatek, co trzeba KONIECZNIE ze soba wziac i na co sie przygotowac – czekam na kolejny wpis do Twojego swietnego cyklu 😉 Pozdrawiam!

    1. Magda, właśnie się zorientowałam, że napisałam wczoraj odpowiedź dla Ciebie i jej nie zamieściłam 🙁 Gapa ze mnie! Dzięki za sugestię, chodziło mi coś podobnego po głowie i teraz – dzięki Twojemu potwierdzeniu – wpis, a nawet więcej jest już w przygotowaniu! Pozdrawiam Cię serdecznie. Aaaa i piękne są Twoje zdjęcia na Insta :))

      1. Dziękuję 🙂 Bardzo mi miło 🙂 Jaram się fotografią od bardzo dawna i jednym z moich celów w Edinburghu jest robienie jak największej ilości zleceń fotograficznych (śluby, eventy, sesje rodzicielskie, sesje psie, dziecięce, portrety – wszystko) w międzyczasie 🙂 fajnie, że zachęciłam Cię do napisania takich notek, ja sama chciałam zacząć tworzyć bloga w stylu jak wyemigrować, ale jakoś nie mogę się przełamać, trudno mi jest pisać o sobie na łamach internetu 😀 to po prostu nie dla mnie, wolę wyrażać się zdjęciami niż słowami (paradoksalnie, obecnie pracuję przy słowach, tworząc artykuły sponsorowane, posty i wszystko co związane jest z markietingiem internetowym). Własnie w tym kierunku też chciałam pójść w Szkocji 🙂 Interesuje mnie też, na co zwracać uwagę przy wynajmie, czym się różni (oprócz ceny) wynajem w agencji a od osoby prywatnej, jakie dokumenty warto przetłumaczyć jadąc tam 1. raz, co pakować, dosłownie wszystko 😀 dlatego cieszę się, że stałam się inspiracją dla Twojego cyklu, czekam z utęsknieniem 🙂 No i zapraszam na kawę gdzieś w Edinburghu, jak tylko się przeprowadzimy, czyli pod koniec września 😀

  5. Cześć. Piszesz, że ‚pracowałaś part – time’ i że to wystarczało na jakieś tam koszty skromnego życia. Ale nie piszesz, jaką część etatu wyrabiał Twój partner, czy też jaką pomoc otrzymywaliście od rodziców/teściów tam mieszkających… Czy gdybyś była sama też by ‚wastarczało’?

    1. Sceptyku, nikt nam nie pomagał, od początku byliśmy niezależni finansowo. Mój mąż pracował więcej(na poczatku) ale dużo odkladal. Myślę ze part time wystarczy na wynajęcie pokoju, na wynajęcie mieszkania trzeba już pracować na full time. Dużo więcej szczegółów znajdziesz w innych moich wpisach z Serii Emigracyjnej. Zapraszam Cię do lektury.

  6. Witam Pani Mario! Wyjeżdżam do Szkocji do pracy i jestem bardzo wystraszona, ale po przeczytaniu tego artykułu trochę się uspokoiłam.
    Pani pisze, że Szkoci lubią góralski charakter( jestem góralką), jest nadzieja..
    Pozdrawiam

  7. Witam Pani Mario! Wyjeżdżam do Szkocji do pracy i jestem bardzo wystraszona, ale po przeczytaniu tego artykułu trochę się uspokoiłam.
    Pani pisze, że Szkoci lubią góralski charakter( jestem góralką), jest nadzieja.. Spróbuję, czy się „zaklimatyzuję”, bo mieszkam baardzo długo w Hiszpanii.
    Pozdrawiam

    1. Celino, jestem Maria albo Marysia, żadna tam Pani!
      Nie bój się, wszystko będzie ok. Szkoci to przyjaźni, fajni ludzie, a pracy jest naprawdę sporo. Powodzenia! Trzymam kciuki

  8. Witam Marysiu! Dziękuję za odpowiedź i otuchę. Twój blog jest niesamowity (¡increible! jak mówią Hiszpanie).
    Czytając twoje posty to poezja..
    Pozdrawiam serdecznie.
    Całusy ( Besos)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *